Aktualności tematyczne
"Białorusini w kadrze "
Danila Moroz już we wczesnym dzieciństwie zdecydował o swoim przyszłym zawodzie. Gdy jego rówieśnicy próbują dostać się do sfery IT, nasz bohater z pewnością wkroczył w kierunku rolnictwa. Dzięki wirtuozowskiemu zarządzaniu traktorem student Śmiłowickiego Państwowego Koledżu został mistrzem w Republikańskim Konkursie "Najlepszy Oracz". Korespondent gazety "7 dni" porozmawiał z młodym rolnikiem o jego wyborze, nowoczesnym sprzęcie i życiu na wsi.
"Młodzież pokazała, co potrafi"
Studenta trzeciego roku Śmiłowickiego Państwowego Koledżu, Danilę Moroza, spotykamy na polu, gdzie facet dostarcza wodę dla pielenia chemicznego. Dla niego są to pierwsze praktyki w przedsiębiorstwie rolnym, chociaż od dawna zna sprzęt kołowy. Zawadiacko prowadząc stary MTZ-952, zatrzymuje się obok nas, aby opowiedzieć, jak udało się wygrać Republikański Konkurs "Najlepszy Oracz", który odbył się w ramach Międzynarodowej Wystawy Specjalistycznej "Belagro-2025".
- Do zawodów przygotowywałem się w koledżu przez dwa tygodnie. Ćwiczyłem w orce za kierownicą traktora MTZ-920.3 z pługiem 3-korpusowym. To prawda, że podczas "Belagro" występowałem na innej maszynie, która różniła się przednią osią napędową i skrzynią biegów. Takie są warunki konkursu, choć przed startem był czas na naukę i przetestowanie sprzętu - wyjaśnia rozmówca, który urodził się i wychował w Mińsku. - Ostatecznie w klasyfikacji indywidualnej byłem pierwszym spośród innych oraczy, a w kategorii drużynowej nasza uczelnia zajęła czołową pozycję. Udało się wyprzedzić 48 uczestników z różnych regionów.
Jak zauważa Danila Moroz, wśród młodych rolników ta nominacja jest najtrudniejsza, a jednocześnie najbardziej spektakularna. To umiejętność odłożenia skiby pokazuje, czym tak naprawdę jest mechanizator. Nasz rozmówca był w stanie profesjonalnie zarządzać sprzętem dzięki udziałowi w innych konkursach wśród rolników: regionalnym etapie "Najlepszy Oracz" i ProfSkills Belarus 2025, gdzie Danila również wyprzedził wszystkich.
- Trzeba było zaorać działkę w kształcie trapezu. Trudność polegała na tym, że pług przy wejściu musi się wbić na długość półtora metra i wyjść w ten sam sposób. Ponadto wymagana jest idealna prostoliniowość zagonu. Ale najważniejsze jest uprawa w ostrą skibę nie wyższe niż 5 cm, można to osiągnąć umiejętną zmianą prędkości: gdzieś dodać gaz, a gdzieś przytrzymać pedał. Ostatnią częścią etapu jest obcięcie granic trapezu, które powinny być idealnie płaskie i nie wychodzić poza działkę - wyjaśnia młody człowiek.
Konkurs "Najlepszy Oracz" składał się z trzech etapów. Pierwszy był teoretyczny. Tam uczestnicy odpowiadali na pytania dotyczące budowy traktora. Drugi etap to traktor-show poświęcony umiejętnościom posługiwania się sprzętem. I ostatni etap to orka. Jak wspomina Danila, z powodu złej pogody musiał dołożyć wszelkich starań.
- Drugi etap obejmował takie elementy, jak parkowanie skośne, wjazd do garażu, zygzak, zawracanie na podwórku i biathlon - kiedy na tylną osłonę traktora przyczepiane są trzy balony, które należy ostrożnie umieścić w komórkach. Tutaj zdobyłem 18 z 20 możliwych punktów. Dodatkową minutę kary dostałem za to, że nie zdążyłem na czas. Występowałem jako ostatni, i właśnie zaczęła się ulewa z gradem. Starałem się robić wszystko ostrożnie i nie spieszyłem się zbytnio, ponieważ traktor ślizgał się na błocie, wpadał w poślizg. Wszystko to wpłynęło na wynik - zauważa młody człowiek i dzieli się wrażeniami z wizyty do "Belagro":
- Wystawa jest ciekawa i pouczająca, pokazuje wszystko, co wyprodukowano w ciągu ostatniego roku w naszym kraju. Bardzo podobały mi się zawody "Najlepszy Oracz", uczestnicząca w nich młodzież pokazała, co potrafi.
"Z okazji przyjęcia do koledżu dziadek podarował mi traktor"
Pytamy Danilę: gdzie tak zręcznie nauczył się prowadzić traktor?
- Mój dziadek był kierowcą traktora i przez 40 lat pracował w warsztacie testowym MTZ. Całe dzieciństwo spędziłem z nim w kabinie. Uwielbiałem też jeździć z tatą ciężarówką. Tak narodziła się moja miłość do techniki - uśmiecha się facet. - W wiosce mamy dwa traktory MTZ-82. Od 8 roku życia sam mogłem jeździć, a w wieku 10 lat nauczyłem się orać i pracować z różnym osprzętem w polu.
Stołeczny facet tak bardzo lubił zarządzać sprzętem, że po 9 klasie postanowił połączyć swoje życie z rolnictwem i wstąpił do Śmiłowickiego Państwowego Koledżu. Rodzina całkowicie poparła wybór Danily. Przed zapisaniem się na pierwszy kurs nasz rozmówca otrzymał najdroższy i niezapomniany prezent od dziadka.
- Miał dwa traktory: pracował na jednym, a drugi po prostu stał bezczynnie. Dziadek, wiedząc o moim zamiłowaniu do techniki, postanowił podarować mi go z okazji przyjęcia do koledżu. Powiedzieć, że byłem szczęśliwy, to nic nie powiedzieć. Jestem szalenie wdzięczny za ten najlepszy prezent - mówi radośnie Danila Moroz.
Nawiasem mówiąc, młody człowiek nie tylko wie, jak mistrzowsko prowadzić i pracować na traktorze, ale także dobrze zna jego budowę. Danila jest w stanie samodzielnie " rozłupać " MTZ-82: uporządkować skrzynię biegów i silnik. Tego też nauczył się od dziadka. W wolnym czasie od nauki i pracy lubi jeździć na gokartach i relaksować się w Mińskim Parku Wodnym.
"Nie mogę siedzieć cały dzień przy komputerze"
Zamiast miejskiego hałasu i gwałtownego tempa, Danila woli spokojne życie na wsi. Rodzice rozmówcy w powiecie smolewickim zbudowali dom i prowadzili duże gospodarstwo: hodowali byki, świnie i owce.
- W mieście nigdy mi się nie podobało, zawsze bardziej lubiłem życie na wsi. Na wsi jest o wiele ciekawiej. Przebywanie w czterech ścianach i spędzanie całego dnia przy komputerze to nie moja bajka. Nie widzę nic sensownego w codziennych grach na komputerze. Zmarnowany czas, w którym można się czegoś nauczyć, coś osiągnąć - wyjaśnia Danila Moroz i zauważa: - Kiedy było wystarczająco dużo gospodarstwa i pracy, to w ogóle nie ciągnęło się do stolicy. Zdemontować traktor, przeserwisować, naprawić, zmontować z powrotem - dzień minął nie na próżno.
Rozmawiając o współczesnych preferencjach młodzieży, w szczególności o zainteresowaniu dziedziną IT, Danila dzieli się swoją opinią.
- Duszą i sercem się do tego przywiązałem - mówi i wskazuje na traktor: - Iść do IT za duże pieniądze i wiecznie siedzieć przy monitorze, kiedy ci się to nie podoba, drożej wyjdzie. I w rolnictwie, jeśli chcesz, możesz się zrealizować. Po prostu młodzi ludzie mają błędne wyobrażenie o pracy w dziedzinie KRP. Słyszą horrory, a potem są zaskoczeni, że wszystko jest inne: nowoczesna technika, porządek i czystość są wszędzie. Jeśli chcesz - zarobisz: w sezonie płacą bardzo przyzwoicie.
Młody człowiek marzy o tym, by w przyszłości połączyć swoje życie z rolnictwem. Jest przekonany, że na Białorusi branża ta będzie rosła i rozwijała się w aktywnym tempie. Każdego dnia wymyślane i wdrażane są nowe technologie. Na przykład traktory energetyczne z funkcją rolnictwa precyzyjnego, autopiloty, a także monitorowanie upraw za pomocą dronów.
- Po ukończeniu koledżu zamierzam wstąpić na wydział dzienny w BPUAT na kierunek "inżynier mechanik". Chcę iść dalej, aby stać się szefem dużego gospodarstwa - dzieli się planami Danila Moroz. - Może mnie zabiorą do wojska. Jeśli tak, to wezmę urlop naukowy i poproszę o pełnienie służby w jednostce wojskowej 3214, gdzie odbywał służbę mój tata. Po demobilizacji wrócę na uniwersytet i zdobędę wyższe wykształcenie.
"Po ukończeniu koledżu zamierzam wstąpić na wydział dzienny w BPUAT na kierunek "inżynier mechanik". Chcę iść dalej, aby stać się szefem dużego gospodarstwa".
Na traktorze BELARUS-1025.2 z pługiem 3-korpusowym PNO-3-40/55 Danila pokazał najlepszy wynik w orce.
Republikański Konkurs "Najlepszy Oracz" co roku odbywa się w ramach Międzynarodowej Wystawy Specjalistycznej "Belagro". Zawody gromadzą studentów uczelni wyższych i szkół zawodowych ze wszystkich regionów kraju. Mistrzem orki w 2025 roku wśród studentów został Danila Moroz, absolwent Śmiłowickiego Państwowego Koledżu.
Wadim KONDRATIUK,
zdjęcia autora i z archiwum bohatera artykułu,
gazeta "7 dni".

ENERGIA ATOMOWA
