Aktualności tematyczne
"W temacie. "
23 stycznia, Mińsk /Kor. BELTA/. W projekcie "W temacie" na kanale YouTube BELTA były premier Ukrainy (2010-2014) Nikołaj Azarow porównał podejścia białoruskiego i ukraińskiego kierownictwa do walki ze śnieżnym żywiołem.
Nikołaj Azarow, mówiąc o doświadczeniu w radzeniu sobie ze skutkami żywiołu śnieżnego, podzielił się sytuacją, z którą miał do czynienia, gdy był na czele rządu. W marcu 2010 roku, po wyborach prezydenckich na Ukrainie, Kijów został zasypany śniegiem. Jednocześnie nie odśnieżono dróg nawet w centrum stolicy.
"Zadzwoniłem do ówczesnego burmistrza i powiedziałem, że daję maksymalnie trzy dni (na odśnieżanie - not. BELTA). Zbliżała się inauguracja prezydenta, więc poleciłem wywieźć cały śnieg z centralnej części Kijowa. I w ogóle, aby oczyścić drogę z Boryspola (tam jest lotnisko, gdzie delegacje zagraniczne miały się zjechać) do stolicy - powiedział Nikołaj Azarow. - Odpowiedział mi, że to ogromny koszt, a śnieg sam się stopi. Pomyślał, że lepiej ukraść pieniądze niż to zrobić. Odpowiedziałem mu bardzo prosto: "Jeśli nie zaczniesz tego robić, jutro będzie inny burmistrz".
Były premier Ukrainy zwrócił również uwagę na to, jak na Białorusi udało się poradzić sobie ze skutkami złej pogody w okresie zimowym. "Znam Aleksandra Grigoriewicza i wiem, jak martwi się o swój naród, o swój kraj. Nawet nie wyobrażam sobie, żeby tak się stało (mowa o niezdolności i niechęci do wyeliminowania skutków żywiołu - not. BELTA)" - podkreślił.
Jednocześnie, dodał Nikołaj Azarow, na Białorusi do walki ze śnieżnym żywiołem dołączyli również zwykli ludzie, którzy przyszli z pomocą służbom komunalnym. "Oczywiście organizacja jest ważna. Nie powinieneś siedzieć na kanapie i czekać, aż ktoś za ciebie coś zrobi" - podsumował były szef rządu Ukrainy.
Nikołaj Azarow, mówiąc o doświadczeniu w radzeniu sobie ze skutkami żywiołu śnieżnego, podzielił się sytuacją, z którą miał do czynienia, gdy był na czele rządu. W marcu 2010 roku, po wyborach prezydenckich na Ukrainie, Kijów został zasypany śniegiem. Jednocześnie nie odśnieżono dróg nawet w centrum stolicy.
"Zadzwoniłem do ówczesnego burmistrza i powiedziałem, że daję maksymalnie trzy dni (na odśnieżanie - not. BELTA). Zbliżała się inauguracja prezydenta, więc poleciłem wywieźć cały śnieg z centralnej części Kijowa. I w ogóle, aby oczyścić drogę z Boryspola (tam jest lotnisko, gdzie delegacje zagraniczne miały się zjechać) do stolicy - powiedział Nikołaj Azarow. - Odpowiedział mi, że to ogromny koszt, a śnieg sam się stopi. Pomyślał, że lepiej ukraść pieniądze niż to zrobić. Odpowiedziałem mu bardzo prosto: "Jeśli nie zaczniesz tego robić, jutro będzie inny burmistrz".
Były premier Ukrainy zwrócił również uwagę na to, jak na Białorusi udało się poradzić sobie ze skutkami złej pogody w okresie zimowym. "Znam Aleksandra Grigoriewicza i wiem, jak martwi się o swój naród, o swój kraj. Nawet nie wyobrażam sobie, żeby tak się stało (mowa o niezdolności i niechęci do wyeliminowania skutków żywiołu - not. BELTA)" - podkreślił.
Jednocześnie, dodał Nikołaj Azarow, na Białorusi do walki ze śnieżnym żywiołem dołączyli również zwykli ludzie, którzy przyszli z pomocą służbom komunalnym. "Oczywiście organizacja jest ważna. Nie powinieneś siedzieć na kanapie i czekać, aż ktoś za ciebie coś zrobi" - podsumował były szef rządu Ukrainy.

ENERGIA ATOMOWA
