Projekty
Government Bodies
Flag Piątek, 12 Grudnia 2025
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
26 Października 2025, 15:00

"Aktorzy pokonywali dystans olimpijski 20 razy dziennie". Której premiery listopada nie można przegapić, powiedział reżyser 

W listopadzie we wszystkich kinach w kraju rozpocznie się jedna z głównych premier roku - dramat sportowy "Przełomowy moment". Nad stworzeniem filmu pracował wyłącznie białoruski zespół, począwszy od aktorów po ekipę filmową, w tym głównego reżysera - młodego, ale już profesjonalnego Dmitrija Soroki. Tak się złożyło, że ludzie prowadzący na planie zwykle pozostają za kulisami. Ale nie tym razem! Porozmawialiśmy z Dmitrijem o odważnym debiucie, eksperymentach muzycznych i przyszłości białoruskiego kina. 
"Reżyser to wieloaspektowy i jednocześnie złożony zawód"

Opowiadając, jak rozpoczęła się jego reżyserska podróż, Dmitrij Soroka z uśmiechem wspomina swoje szkolne lata, kiedy po raz pierwszy wziął w ręce kamerę wideo, którą rodzice jego kolegi z klasy podarowali mu w prezencie. Chłopaki kręcili "filmy", próbowali je montować. W młodym wieku wydawało się to zabawnym zajęciem.
"W liceum trzeba było zdecydować o przyszłym zawodzie lub wstąpić do wojska. Postanowiłem się uczyć, dość szybko poszedłem do samochodowej szkoły zawodowej, ale ciągle coś tam kręciłem. W końcu zdałem sobie sprawę, że nie mogę bez tego żyć. Ponadto wydawało się, że wszystkie inne zawody mają ograniczenia, jest sufit, z którym w końcu się stykasz. Naprzykład, jeśli mówimy o specjalności inżynierskiej, to trzeba uczyć wytrzymałość materiałów, mechanikę teoretyczną, na nauki humanistyczne o wiele mniejszy nacisk, nie są one tak ważne - zaznacza. - Po wstąpieniu do Akademii Sztuk Pięknych zdałem sobie sprawę, że nie ma tu żadnych ograniczeń. Główny plus dla reżysera: wszystko, co jest na tym świecie, w naszym życiu, przyda ci się w pracy". 

Jak większość reżyserów filmowych swojego pokolenia, Dmitrij rozpoczął twórczą podróż w telewizji. Po uzyskaniu dyplomu przez prawie cztery lata pracował w telewizji "VoenTV", kolejne pięć lat w ONT. Obecnie pracuje w  "Muzycznej firmie medialnej" i współpracuje z Narodowym Studiem Filmowym "Belarusfilm". Mówiąc o swoim zawodzie, Dmitrij Soroka zauważa, że składa się on w połowie z jego osobistej wyobraźni. Druga część to zespół podobnie myślących ludzi, którzy będą patrzeć z tobą w tym samym kierunku. 
"Trzeba być w stanie zainspirować ludzi do głębokiego wdrożenia, zanurzenia się w tym procesie, ponieważ sztuka wizualna, w przeciwieństwie do innych, jest dla nas łatwo dostępna. Każdy produkt, który jest produkowany na Białorusi, każde dzieło konkuruje od razu z całym światem - wyjaśnia. - Dlatego trzeba się wiele nauczyć, zobaczyć, jakie trendy obecnie istnieją, aby zająć swoje miejsce w tej niszy, aby twoje projekty były godne uwagi. Tak więc reżyser to wieloaspektowy i jednocześnie złożony zawód".

W skarbonce reżyserskiej Dmitrija Soroki - kręcenie programów reklamowych i telewizyjnych, klipów, a także filmów dokumentalnych. Na przykład film "Orkiestra Prezydencka", który został zaprezentowany w 2023 roku w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Mińsku "Listapad" i wyróżniony specjalnym dyplomem. Według rozmówcy, jego głównym pomysłem było zapoznanie nas z każdym z artystów Orkiestry Prezydenckiej. I w przyszłości, gdy widz pójdzie na koncert z ich udziałem, będzie już postrzegał muzyków jako swoich przyjaciół, którzy są mu dobrze znani.

"Nad filmem "Orkiestra Prezydencka", podobnie jak nad filmem "Balet białoruski", pracowała niewielka ekipa. Tylko trzy osoby: ja, operator i inżynier dźwięku. Wszędzie sami nosiliśmy sprzęt: kamery, światło, ponieważ chcieliśmy wizualnie zrobić wszystko dobrze. Wielu kolegów zastanawiało się, dlaczego tego potrzebuję. A ponieważ wstyd za wynik, gdy poruszasz takie globalne tematy nie w pełni. Wydaje się, że ludzie widzą twoje lenistwo, oglądając każdą klatkę - mówi reżyser. - Ogólnie zauważyłem tę proporcję: tylko 10% emocji, które wkładasz w pracę, dociera do widza. Więc początkowo jest wiele do zainwestowania w film". 
Wielki sukces przyniosły mu filmy dokumentalne "Pierwszy dzień pokoju" i "Rówieśnicy Zwycięstwa", które pojawiły się na ekranie w dniach 75-lecia klęski niemieckiego faszyzmu. Rok później jego film "Rana na ciele Białorusi" otrzymał nagrodę Ministerstwa Kultury za najlepszy film patriotyczny.

"Ból i emocje, które włożyłem w tę fabułę, są prawdziwymi odczuciami z mojego życia"

Ugruntowany w gatunku dramatu dokumentalnego (film dokumentalny z elementami gry aktorskiej), Dmitrij Soroka odważnie wkroczył w świat pełnometrażowego kina fabularnego. Latem zaczął kręcić film "Przełomowy moment", który trafi do kin w listopadzie. To odważny debiut młodego reżysera na "Belarusfilm". 
Fabuła opowiada o drodze do sukcesu młodego sportowca-wioślarza na bajdarku. Narracja opiera się na nastolatku, który pokonuje życiowe trudności: po złamaniu nogi zostaje wyrzucony z elitarnej szkoły sportowej…

"Zadzwonił do mnie dyrektor studia filmowego i zaproponował nakręcić film. Po wysłaniu scenariusza poprosił o szybką odpowiedź. W ciągu dwóch godzin przejrzałem go i zgodziłem się. Właściwie w tamtym momencie nie było różnicy, co kręcić, chciałem szybciej zanurzyć się w tym procesie. Kiedy przeczytałem od początku do końca, zrozumiałem: muszę wszystko przepisać. Zacząłem szukać innego tematu - uśmiecha się reżyser. - Zatrzymałem się na wiosłowaniu akademickim. Po pierwsze, ze względu na ograniczony czas produkcji filmu: wszystko trzeba było nakręcić w ciągu lata. Po drugie, sam kiedyś to robiłem, mam drugą kategorię dla dorosłych". 
Dmitrij pewnie rozpoczął pracę, decydując się pokazać cały romans tego niesamowitego sportu, który jest dobrze znany Białorusinom. W końcu nasi sportowcy wielokrotnie wracali z medalami olimpijskimi.

"Nikt nigdy nie nakręcił filmu o wioślarstwie w naszym kraju. Ostatnim pełnometrażowym filmem sportowym w studiu filmowym była "Wielka trampolina" z 1973 roku - wyjaśnia rozmówca i dodaje, że historia "Przełomowego momentu" jest całkowicie fikcyjna, ale oparta na prawdziwej ścieżce, przez którą przechodzą nastolatki, w tym sportowcy. - Poruszono taki temat, jak problem wyboru: kim być, jak postępować dla siebie, swoich ambicji lub sumienia. Ból i emocje, które włożyłem w tę fabułę , są prawdziwymi odczuciami z mojego życia".
Otwierając zasłonę kulisów, Dmitrij Soroka zauważa, że w filmie jest kilka ostrych scen, których kręcenie nie było łatwe, przede wszystkim dla aktorów. Jedną z nich jest jak pada deszcz, kiedy główny bohater ma trudną i emocjonalną rozmowę.

"W zimną wrześniową noc faceci w mokrych ubraniach przeżywali ujęcie po ujęciu, a ich głos nie powinien był drżeć. Równie trudne były sceny związane z samym wioślarstwem. Próbowaliśmy technologicznie kręcić tak, jak nikt wcześniej u nas nie robił - dzieli się szczegółami Dmitrij. - I praktycznie nie mieliśmy dublerów. Tak więc aktorzy w pełni pokonywali dystans olimpijski 15-20 razy dziennie. Ale nikt nie narzekał ani nie był oburzony". 
Według niego, głównym mottem "Przełomowego momentu" jest to, że wszystko można naprawić! Nawet jeśli wydaje się, że przegrałeś i nic się nie uda, dopóki żyjesz, możesz zrobić wszystko.

"Mam szczęście, że moja pierwsza praca w kinie fabularnym dotyczyła tematu sportowego"

Dmitrij przyznaje, że planuje dalej rozwijać się w gatunku filmów fabularnych - w dziedzinie, w której można pracować bez końca, odkrywając coś nowego dla siebie.

"Wydaje mi się, że całe życie nie wystarczy, aby opanować niesamowity gatunek kina fabularnego do końca, wyczuć wszystkie niuanse - jest pewien. - Chciałbym stworzyć taki produkt filmowy, który byłby właśnie dla Białorusinów. Kiedy patrzę na rosyjskie projekty, ciągle mam wrażenie, że nie chodzi o nas, ale o zupełnie innych ludzi. Dlatego teraz, będąc nawet w księgarniach, szukam dzieł związanych z Białorusią, z naszą mentalnością. W końcu zachowujemy się i czujemy inaczej".
Reżyser zauważa, że przez długi czas nasze Studio Filmowe kręciło filmy wojenne, podczas gdy prywatne firmy jeśli pracowały nad projektami, to odpowiadały z reguły na prośby rosyjskiego widza. 

"Tak więc pracy jest naprawdę dużo, a pomysłów jest jeszcze więcej - mówi Dmitrij. - Nawiasem mówiąc, film związany z dziećmi prawdopodobnie bym nie nakręcił. Ponieważ nie mam w tym umiejętności. Nie będę w stanie w pełni przekazać miłości rodziców do swojego dziecka". Nawiasem mówiąc, inspiracja dla reżysera jest nie mniej ważnym elementem procesu twórczego. Dmitrij lubi zachęcać ludzi, widzieć, jak dosłownie dorastają na planie, stają się bardziej pewni siebie.

"Jeśli mówimy o kinie, inspiruje mnie tworzenie czegoś, czego wcześniej nie było. Lubię iść najtrudniejszą drogą, przeciwko wszelkim przeszkodom, udowadniając innym, że wszystko jest możliwe. Bez względu na to, jak trudne to może być, zawsze możesz wygrać, jeśli jesteś uczciwy wobec siebie i gorliwie pracujesz. Taki przykład pokazaliśmy na planie "Przełomowego momentu". Wielu aktorów było zupełnie niedoświadczonych, ale z dnia na dzień pracowali coraz lepiej - uśmiecha się. - I mam nadzieję, że nasz film zmieni stosunek do białoruskiego kina - jakby jest przestarzałe, nie nowoczesne. W rzeczywistości można tworzyć produkty filmowe, w tym o tematyce sportowej, dla masowej publiczności i podnosić pytania, które dotyczą każdego z nas. Sport polega na pokonywaniu siebie, walce. Miałem więc nawet szczęście, że moja pierwsza praca w kinie fabularnym dotyczyła właśnie tego tematu".
Dmitrij Soroka nie ukrywa, że jest dla niego wielkim szczęściem pracować w Narodowym Studiu Filmowym "Belarusfilm", gdzie w różnych czasach pracowali wielcy krajowi reżyserzy.

"Cały czas, gdy pracuję nad filmem "Przełomowy moment", nie opuszcza mnie poczucie, że podążam ich ścieżką i obserwują mnie. Już i chłopakom na planie mówiłem: nie jesteśmy tu sami, za nami nasi przodkowie - mówi i wyjaśnia jedną ze swoich głównych misji w kinematografii: - Pracować dla swojego kraju, tworzyć przyzwoite produkty dla ludzi, podnosić tematy związane z Białorusią". 

"Naszą misją jest podniesienie poziomu białoruskiego rynku muzycznego"

Dmitrij Soroka, pracując w "Muzycznej firmie medialnej", jest także reżyserem klipów dla białoruskich artystów.

"Naszą misją jest podniesienie poziomu białoruskiego rynku muzycznego. Dotyczy to nie tylko części muzycznej, ale także komponentu wideo. Ważne jest, aby pokazać, w jaki sposób można dziś zintegrować nowoczesne technologie w produkcji klipów - wyjaśnia nasz bohater i podkreśla, że w firmie stale zajmuje się eksperymentami wizualnymi. - Na przykład w klipie "Włącz słońce" grupy COSA NOSTRA zamiast grafiki komputerowej użyliśmy technologii rozszerzonej rzeczywistości. Wszystko to zostało nakręcone w pełnym czasie rzeczywistym dzięki odpowiedniemu zaprojektowaniu obrazu na ekrany".
Kolejną dumą Dmitrija jest klip z okazji 40-lecia Białoruskiej huty, w którym wzięło udział osiem gwiazd krajowej sceny.

"Próbowaliśmy wziąć największą liczbę naszych artystów i sfilmować ich blisko pieców ogniowych pracujących w przedsiębiorstwie. Powstał taki rockowy klip wypełniony metalem. Trudność była właśnie z częścią techniczną, ponieważ chciałem, aby każdy widz mógł poczuć tę bliskość ognia obok siebie - mówi, zauważając, że lubi stale eksperymentować. - Staramy się wprowadzać nowe urządzenia, stosować innowacyjne technologie, których nikt wcześniej nie używał na Białorusi. Wszyscy inni, patrząc na nas, również powoli zaczynają podciągać swoje klipy, robić je jakościowo".

Według Dmitrija, wszystkie przełomowe pomysły na filmowanie są zwykle trudne do zdobycia. Musisz zagłębić się w temat, aby znaleźć świeżą myśl, która wydaje się niebanalna i może zostać przekazana publiczności.
"Zawsze jest to skomplikowany proces, zwłaszcza że czas produkcji jest zwykle napięty: w krótkim czasie musisz zrobić coś wielkiego. Ale radzimy sobie!" - podsumowuje nasz bohater.
Marina WAŁACH,
zdjęcia Witalij PIWOWARCZYK.
 
TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi