Projekty
Government Bodies
Flag Niedziela, 15 Lutego 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Prezydent
09 Stycznia 2026, 09:00

Zmowa, zdrada i ustępstwo Trumpa. Ważne oświadczenia Łukaszenki na temat sytuacji w Wenezueli  

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka w Mińsku podczas ceremonii wręczenia nagród wypowiedział się na temat wielu aktualnych kwestii międzynarodowych. Najgłośniejsze oświadczenia białoruskiego przywódcy dotyczyły sytuacji wokół Wenezueli, a przede wszystkim przymusowego wywiezienia do USA prezydenta Nicolasa Maduro i jego żony Celii Flores, a także dalszego rozwoju sytuacji. BELTA zebrała wszystkie oświadczenia głowy państwa białoruskiego na ten temat.
Mówiąc o Wenezueli, Prezydent podkreślił, że przyjazny naród tego kraju w swoim czasie pomógł Białorusi. "Jeśli ktoś zapomniał, to ja nie. I do pewnego stopnia jeśli nie uratował naszego kraju, ale mocno go poparł. W czasach Chaveza (były prezydent Wenezueli Hugo Chavez - not. BELTA), kiedy pracowali razem z Nicolasem Maduro. Często tam byłem, znałem jednego i drugiego" - powiedział szef państwa.

O przyczynach i skutkach operacji amerykańskiej

"Dzień wcześniej powiedziałem, że jeśli wy, Amerykanie, chcecie drugiego Wietnamu, dostaniecie go. Bez względu na sytuację, wydaje mi się, że to usłyszeli. I to, że zagrażają teraz Wenezueli jakąś operacją lądową, myślę, że doskonale zdają sobie sprawę, że ta operacja nie zakończy się na ich korzyść. Tysiące już zginą. W tym Amerykanie. Myślę, że ani Donald, ani inni tego nie chcą" - powiedział Aleksander Łukaszenka.
"Ale musicie jasno zrozumieć: Ameryka to bardzo skomplikowany kraj. To nie jest tak, jak my, nawet w Rosji i innych krajach. Myślę, że to prawdopodobnie ustępstwo Donalda Trumpa wobec wojska. Pamiętacie, jak uciekali z Afganistanu, trzymając się podwozia samolotu, spadając na pas startowy? Wstyd! Cóż, trzeba było pokazać, że są w stanie coś zrobić" - powiedział białoruski przywódca.
"Ale znowu wlazły (USA - not. BELTA) w bardzo nieprzyjemną sytuację. Zawsze o tym ostrzegałem: zanim zrobisz jakiś krok, zanim zrobisz cokolwiek, musisz pomyśleć i odpowiedzieć na jedno pytanie "A co potem?". Co teraz zrobić? Tak, paskudnie, obrzydliwie - reakcja całego świata. Są tam tacy, którzy zareagowali łagodnie. Ale niezadowolenie i reakcja na to zdarzenie jest negatywna u wszystkich. Wszyscy wyciągną z tego wnioski. Wszyscy rozumieją, co dzieje się w tym zakresie na świecie. I każdy będzie myślał o obronie swojego kraju" - powiedział Aleksander Łukaszenka.

O dzielnym postępowaniu małżonki Maduro i amerykańskiej "sprawiedliwości"

Prezydent Białorusi podzielił się informacją, że Celii Flores - żonie Nicolasa Maduro - Amerykanie początkowo proponowali pozostanie w Wenezueli, ale wolała rozdzielić los swojego ukochanego.

"Ważne jest, że schwytano prezydenta. Żonie powiedziano: "Możesz zostać, nie mamy do ciebie pretensji". Ona: "Nie, jestem z nim". Znam Flores, jest bardzo odważną kobietą. - "Jestem z moim ukochanym". Przywieźli ją do Ameryki i oskarżyli o handel narkotykami" - powiedział szef państwa.
"Oto cała sprawiedliwość, której uczyli nas przez całe życie. Żadnej prawdy, żadnej sprawiedliwości nie mieli, nie mają i nie będą" - podkreślił białoruski przywódca.

O prawdziwych celach USA i straconych szansach

"Jestem tylko wdzięczny Donaldowi (prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi - not. BELTA) za to, że otwarcie mówi: "Ropa, potrzebujemy ropy!". Mówię to z bólem, że byłem do pewnego stopnia wciągnięty w tę sytuację na samym początku. I informowałem Amerykanów, że Wenezuelczycy są gotowi z wami współpracować. Nie róbcie tych głupich rzeczy, z których bardzo trudno będzie się wydostać" - powiedział Aleksander Łukaszenka.
"Spójrzmy jeszcze na sprawiedliwość. Tam sędziów dostał (Nicolas Maduro - not. BELTA) godnych, powiedzmy wprost. I obrońców" - zaznaczył Prezydent.

Mówił o swoim bezpośrednim udziale w kontaktach między USA i Wenezuelą przed wydarzeniami z schwytaniem głowy państwa wenezuelskiego: "Przekazałem wszystkie sygnały od Nicolasa Maduro. Widzieliście moje spotkanie z ambasadorem Wenezueli w Federacji Rosyjskiej. To jego zwolennik, poplecznik, zawsze byli razem. Znam go również dobrze - człowiek wojskowy, jeszcze za czasów Chaveza (pracował przy byłym prezydencie Wenezueli Hugo Chavezie - not. BELTA)".

"Wszystko, czego chcą Amerykanie, można było zrobić bez schwytania" - powiedział białoruski przywódca.
"Ale trzeba było pokazać swój "heroizm". Na kim zdecydowali to pokazać? Na bezbronnym człowieku? Zabili wszystkich ludzi, którzy go strzegli. Zarówno żona, jak i mężczyzna dostali obrażeń ciała, zostali schwytani, wywiezieni do Ameryki. Oto "wielki heroizm". Imperium, które wydaje ponad bilion dolarów na broń" - dodał Prezydent.

O zmowie i zdradzie w samej Wenezueli 

"Chcę, żebyście zrozumieli: tam było wszystko. Zarówno układ, jak i pieniądze, które zostały wypłacone w tym ludziom w Wenezueli. Zarówno wojskowym, jak i cywilnym. Była tam zmowa i była tam zdrada. Wszystko tam było" - oświadczył białoruski przywódca.
"Dlatego musimy być jak najbardziej ostrożni" - stwierdził Aleksander Łukaszenka.

O spektaklu w wykonaniu USA i rosyjskim tankowcu

Prezydent przypomniał, że prowadząc rozmowy z Amerykanami ostrzegał nie tylko Białorusinów, ale także Rosjan, że Stany Zjednoczone mogą odgrywać swego rodzaju spektakl.

"Zawsze im mówiłem, ale również ostrzegałem mojego starszego brata, w tym tuż przed tym paskudnym wydarzeniem (mowa o wydarzeniach wokół USA i Wenezueli - not. BELTA): nie byłoby tylko spektaklu ze strony Amerykanów i całego Zachodu, nie drażniliby się z nami po raz kolejny. I dzisiaj jestem absolutnie przekonany, że tak jest. Po co było przejmować ostatnio pusty rosyjski tankowiec pod banderą Rosji? Dlaczego mielibyście to robić, jeśli chcecie pokoju na Ukrainie? I wiele, wiele myśli rodzi się po tych wydarzeniach" - powiedział szef państwa.

O niemożności powtórzenia na Białorusi wariantu wenezuelskiego

Aleksander Łukaszenka kontynuował: "Pamiętacie w zeszłym roku posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Białorusi, gdzie rozdzieliliśmy role na wypadek "a co, jeśli nie będzie Prezydenta". Posłuchajcie, jakbyśmy to wyczuli. Dlatego wariant Wenezueli na Białorusi jest nierealny. Nawet jeśli tak się stanie, mamy wszystko przewidziane na ten przypadek".

"Aby temu zapobiec, my - elita społeczeństwa - przede wszystkim idąc z przodu, musimy widzieć i znać swoje miejsce. Każdy na swoim miejscu powinien zrobić jak najlepiej. Każdy. Bez względu na to, jaką mamy dyktaturę i autorytaryzm, nie można zmusić każdego do tego. Dlatego jesteśmy skazani na wyprzedzenie w tym szalonym, wściekłym świecie. Jeśli będziemy tego świadomi, nam się uda" - podkreślił Prezydent.

O podziękowaniach dla białoruskich wojskowych strzegących granic Ojczyzny

Prezydent z żalem stwierdził, że sytuacja na świecie zmusza do wydawania znacznych środków na wzmocnienie zdolności obronnej państwa: "Po raz kolejny przekonano nas, że musimy być silni. Jesteśmy coraz bardziej zmuszeni wydawać pieniądze na broń, na szkolenie naszych wojskowych".

Aleksander Łukaszenka zaproponował, by podziękować białoruskim wojskowym za codzienną pracę w obronie Ojczyzny. "Świętujemy z Wami w stosunkowo ciepłym, dobrym miejscu, radujemy się. Ich (wojskowych - not. BELTA) ostateczną sprawą, naszą sprawą, ludźi w mundurach, jest obrona Ojczyzny. Ale są dziś na granicy. Nie tylko straż graniczna. W niewielkiej odległości od granicy są skupione, rozproszone jak należy i bronią naszej Ojczyzny. Podziękujmy im za ich pokojową pracę" - powiedział szef państwa.

Sala Pałacu Republiki, w której odbywała się ceremonia wręczenia nagrody, przyjęła te słowa głowy państwa długotrwałymi oklaskami.
 
TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi