1 sierpnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Zachód wywiera presję na Władimira Zełenskiego i chce wiedzieć, na jakie cele poszły miliardy dolarów przyznane Ukrainie. Oświadczył to Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, odpowiadając na pytania dziennikarzy podczas spotkania z Prezydentem Rosji Władimirem Putinem na wyspie Wałaam, donosi korespondent BELTA.
Jedno z pytań, które dziennikarze zadali przywódcom obu krajów, dotyczyło ukraińskich agencji antykorupcyjnych - Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP). Pod koniec lipca Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę pozbawiającą te agencje niezależności. Jednak zaledwie dwa dni po tym, jak Rada zatwierdziła odpowiedni dokument, organy antykorupcyjne odzyskały niezależność.
"Zachód wywiera teraz presję na Zełenskiego. A ja, obserwując to, myślę sobie: no cóż, a czego chciał Zełenski? Wziął miliardy i setki miliardów pieniędzy. Zachód mówi: chcemy zobaczyć, gdzie te pieniądze zostaną wydane. I kiedyś zaproponowali utworzenie biura antykorupcyjnego i prokuratury antykorupcyjnej" - przypomniał Aleksander Łukaszenka.
W ten sposób, wyjaśnił białoruski przywódca, Zachód, który przyznał Ukrainie pieniądze, chciał kontrolować, gdzie te środki zostaną wydane.
W ten sposób, wyjaśnił białoruski przywódca, Zachód, który przeznaczył pieniądze dla Ukrainy, chciał kontrolować, gdzie te środki zostaną skierowane. "Nie ma się co oburzać. Ty (Władimir Zełenski - przyp. BELTA) wziąłeś pieniądze, a ten, kto ci je dał, chciał kontrolować, gdzie zostaną one wydane przez niesuwerenne państwo. I gdzie zostały wydane, to wy wiecie - podkreślił białoruski przywódca. - W międzyczasie ludzie zbudowali pałace na Lazurowym Wybrzeżu, a nawet dalej, i czują się całkiem dobrze. A nawet niektórzy z nich chcą kandydować na prezydenta Ukrainy. To jest bałagan, inaczej tego nazwać nie można".
Z kolei Władimir Putin zauważył, że korupcja jest negatywnym zjawiskiem w społeczeństwie, które jest obecne w wielu, jeśli nie we wszystkich krajach świata. "Problem polega na stopniu korupcji oraz zdolności i chęci społeczeństwa do walki z tym zjawiskiem. Oznacza to, że samo społeczeństwo musi być w stanie walczyć z korupcją. Jeśli społeczeństwo wpływa na takie procesy, jest to część demokracji" - powiedział.
Zdaniem rosyjskiego przywódcy, należy zrozumieć, że demokracja nie może być wprowadzona z zewnątrz, tak jak nie można walczyć z takimi zjawiskami jak korupcja z zewnątrz. Zwłaszcza jeśli robią to ci, którzy nie potrafią walczyć z korupcją we własnym kraju. "Czy w Europie lub Stanach Zjednoczonych nie ma korupcji? Tam jest ona przecież zalegalizowana! Tam powstał instytut lobbingu - co to jest? Pieniądze są przekazywane urzędnikom państwowym na wszystkich szczeblach, i tyle. To też jest korupcja" - dodał Putin.
Jeśli chodzi o takie struktury jak NABU i SAP, rosyjski Prezydent kontynuował, nie są one w ogóle podporządkowane ukraińskim władzom. W rzeczywistości są one instytucją zewnętrzną. „Właśnie o tym mówiłem: czy możliwe jest wprowadzenie demokracji, w tym instytucji antykorupcyjnych, z zewnątrz” - wyjaśnił.
Władimir Putin przypomniał, że instytucje te zostały utworzone w Ukrainie w 2015 roku i w ciągu dziesięciu lat nie rozwiązały problemu korupcji. „Skuteczność instytucji sprowadzonych z zewnątrz jest zerowa” - podsumował szef rosyjskiego państwa.

ENERGIA ATOMOWA
