Projekty
Government Bodies
Flag Poniedziałek, 9 Marca 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Prezydent
22 Sierpnia 2025, 13:21

„Trump świetnie odegrał swoją rolę mediatora”. Łukaszenka ocenił wyniki rozmów na Alasce

22 sierpnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Prezydent USA Donald Trump świetnie odegrał swoją rolę – rolę mediatora w negocjacjach między dwiema skonfliktowanymi stronami – podczas rozmów z Prezydentem Rosji Władimirem Putinem na Alasce. O tym Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka powiedział dziennikarzom 22 sierpnia, podaje korespondent BELTA.

Prezydenta poproszono o ocenę wyników rosyjsko-amerykańskich rozmów na Alasce i zapytano, czy zgadza się z opinią, że Trump rzekomo przegrał.

„Absolutnie nie zgadzam się z wnioskami i konkluzjami, które padają z ust dziennikarzy i różnego rodzaju „specjalistów” na ten temat, że Putin zyskał więcej, Trump mniej, że, jak niektórzy mówią wprost, Putin przycisnął Trumpa twarzą do stołu i Trump przegrał... Jeśli nie rozumiesz podstaw dyplomacji, nie powinieneś wydawać ocen. To różni ludzie, różne stanowiska” – wyjaśnił Aleksander Łukaszenka.

„Co Trump przegrał z Putinem? Mieli różne role” – zauważył Prezydent. Wyjaśnił, że Władimir Putin reprezentował jedną ze stron konfliktu, a Donald Trump w tej sytuacji występował jako pośrednik między stronami konfliktu, aby poznać stanowisko Rosji. „Ameryka, nawet jeśli dostarcza tam broń, nie prowadzi wojny przeciwko Rosji. Ameryka nie jest stroną w tej wojnie. Donald Trump i Ameryka są pośrednikami. Aby głębiej zrozumieć sytuację w tym konflikcie, aby poważniej ocenić sytuację ze strony Rosji i zrozumieć Rosję w tej wojnie, Trump jako pośrednik (trzeba mu za to podziękować) zaprosił Putina na Alaskę” – podkreślił głowa państwa. 
Według niego, rozważano wiele miejsc, w których mogłoby odbyć się spotkanie przywódców Rosji i USA. „To, że zaprosił go na Alaskę, jest nieco egzotyczne, ale piękne. Putin zadzwonił do mnie wcześniej i powiedział: rozważa się Rzym, Genewę, Turcję, Emiraty i tak dalej. Odpowiedziałem: cóż, jako prawosławni nie możemy jechać do Rzymu... Tak, rozumiem, powiedział. Odrzuciliśmy wszystkie te lokalizacje, powiedział, poczekajmy, co zaproponują Amerykanie” – opisał szczegóły białoruski przywódca.

„Po co wyrzucać Trumpowi, że nie przywiózł konkretnych rezultatów?” – zapytał retorycznie Aleksander Łukaszenka. O szczegółach mógł mówić Władimir Putin, ale nie uznał tego za konieczne, wypowiedział się na tematy ogólne, dyplomatycznie, co w zasadzie odpowiada jego charakterowi.

W tym sensie Prezydenta Białorusi zaskoczyły oświadczenia Donalda Trumpa. Można było oczekiwać, że jak zwykle opowie o szczegółach, omówi wszystkie punkty, ale on również był powściągliwy i lakoniczny. „On jest mądry. Cztery minuty (trwało jego wystąpienie po zakończeniu rozmów. – not. BELTA) – scharakteryzował Aleksander Łukaszenka. – Doskonale odegrał swoją rolę. Nie dlatego, że przestałem go krytykować po tej rozmowie (rozmowy telefonicznej Trumpa i Łukaszenki. – not. BELTA). Nie. Ale świetnie odegrał swoją rolę wbrew wszelkim oczekiwaniom. Ja też spodziewałem się, że się rozkręci i zacznie podawać jakieś konkrety. Zachował się tutaj świetnie”.

„On jest pośrednikiem. Wyjaśnił stanowisko Rosji w tym konflikcie. Zrozumiał, czego chce Rosja. Ale nawet tego nie powiedział, ponieważ nie jest stroną tego konfliktu. To, co zostało omówione, to konkrety, o których będą rozmawiać Prezydenci Putin i Zełenski, strony konfliktu” – zwrócił uwagę białoruski przywódca.
Prawdą jest, że później do amerykańskich mediów wyciekła informacja, że rzekomo omawiano wymianę terytoriów między Rosją a Ukrainą. Jak powiedział Aleksander Łukaszenka, ta informacja została poruszona w jednej z jego rozmów z Prezydentem Rosji: „Mówię: nie martw się, wrzucili i wrzucili. I tak kiedyś to będzie omawiane”. 

Głowa państwa zwrócił uwagę na to, dlaczego spotkanie przywódców Rosji i USA miało zasadnicze znaczenie: „To dwa kraje, od których zależy dziś życie na naszej planecie. Broń Boże, gdyby wszystkie te głowice nuklearne, które mają oni i my, wybuchły – planeta zeszłaby z orbity. To całkiem normalne spotkanie, nie ma powodu, by wyrzucać ani jednemu, ani drugiemu (nie ma powodu – not. BELTA), biorąc pod uwagę rolę, jaką odegrali obaj Prezydenci”.

Aleksander Łukaszenka uważa za bardzo istotny wynik rozmów na Alasce to, że dla Trumpa stało się bardziej jasne stanowisko Rosji w sprawie rozwiązania konfliktu i ogólnej sytuacji na froncie.
„Jakkolwiek by nie było, stanowisko Rosji jest ważniejsze dla przyszłego pokoju niż stanowisko Ukrainy. Dlaczego? Ponieważ Rosja dominuje dziś na froncie, bardzo silnie dominuje. A na głównym kierunku, w Doniecku, w rejonie Pokrowska, powstała bardzo niebezpieczna sytuacja dla Ukraińców” – zwrócił uwagę Aleksander Łukaszenka. Według niego, Ukraińcy zabrali stamtąd, z głównego kierunku, najbardziej zdolne do działania wojska i przenieśli je na północ, w rejon Sum i Charkowa, gdzie Rosjanie wdarli się na terytorium Ukrainy i trzeba było ich powstrzymać. W ten sposób osłabiono główny kierunek – na Donbasie, w obwodzie donieckim. „I stało się to, co się stało: Rosjanie atakują na całej linii frontu. Tak, spokojnie (atakują w spokojnym tempie. – not. BELTA). Rozmawialiśmy o tym z Putinem. On mówi: jeśli pójdziemy szybciej (możemy), stracimy więcej ludzi. Oni dbają o ludzi, dbają o wojskowych. Ale wszędzie poruszają się powoli – pół kilometra, kilometr, codziennie wyzwalając nowe wioski” – tak opisał obecną sytuację Prezydent.

Uważa on, że obecna sytuacja jest niezwykle niebezpieczna dla Ukrainy. „Ukraina musi dziś się zatrzymać, musi zawrzeć porozumienie pokojowe, aby nie stracić Ukrainy całkowicie” – oświadczył białoruski przywódca.

Jego zdaniem Donald Trump zasługuje na wdzięczność za to, że w ogóle podjął się roli mediatora i dąży do zakończenia konfliktu. Chociaż być może sam nie jest już zadowolony, że się w to zaangażował, sądząc, że ustanowienie pokoju jest znacznie łatwiejsze. „Ostrzegałem Amerykanów słowo w słowo, kiedy byli u mnie na długo przed tymi rozmowami: przekażcie Trumpowi, że nie może się teraz wycofać. Podjął się tego problemu i musi go rozwiązać, i może go rozwiązać, i stara się” – zauważył Prezydent.

Po rozmowach z Władimirem Putinem Donald Trump spotkał się w Waszyngtonie z przywódcami krajów UE i Władimirem Zełenskim, przedstawiając im istotę sytuacji. „I Europejczycy chcą się włączyć do tych rozmów: „Bez nas nic nie może się wydarzyć” – zauważył Aleksander Łukaszenka. 

W związku z tym Prezydent przypomniał, jak w lutym 2015 roku z inicjatywy dużych krajów europejskich do Mińska przybyli przywódcy Niemiec i Francji, odbyły się rozmowy „czwórki normandzkiej” w sprawie rozwiązania kryzysu na Ukrainie. „Kto przeszkodził w ustanowieniu trwałego pokoju? – zapytał retorycznie głowa państwa. - Potem przyznali się: przyjechali tu nie po to, aby ustanowić pokój, ale po to, aby dać Ukrainie możliwość przegrupowania sił. Dlaczego więc dziś obrażacie się, że Trump was nie zaprasza? Po co jesteście potrzebni? Już raz próbowaliście. Ameryka wtedy nie interweniowała, chociaż mówiłem: bez Ameryki nie będzie pokoju, trzeba zaangażować Amerykę. Nie zaangażowali. Sami postanowili ustanowić pokój. Nie udało się. Zrobili to świadomie. Oszukali Rosję. Dlatego Trump ma całkowitą rację, kiedy Ameryka podjęła się tego samodzielnie i próbuje przeforsować porozumienie pokojowe. Myślę, że jest to szczere”.

Chociaż Aleksander Łukaszenka nie wykluczył, że dla USA ogólnie korzystne jest, gdy Europejczycy występują publicznie w roli „jastrzębi”. Daje mu to możliwość pokazania Władimirowi Putinowi i innym, z jakimi trudnościami musi się zmagać: walczy nie tylko o pokój i zbliżenie stanowisk Ukrainy i Rosji, ale także pokonuje opór Europejczyków.

W najbliższym czasie wiele będzie zależało od dalszych kroków Ukrainy i jej zrozumienia rzeczywistej sytuacji. Oczywiście chciałoby się, aby pokój nastąpił jak najszybciej, ale w tym przypadku potrzeba czasu. Na początkowym etapie należy przynajmniej doprowadzić do zawieszenia broni na ziemi i w powietrzu – podsumował białoruski przywódca.

Świeże wiadomości z Białorusi