Projekty
Government Bodies
Flag Poniedziałek, 9 Marca 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Prezydent
03 Sierpnia 2025, 18:32

Spotkanie z Putinem na Wałaamie, front eksportowy i brama do Afryki. Wyniki tygodnia Prezydenta

Harmonogram pracy Prezydenta Białorusi jest zawsze bardzo bogaty w wydarzenia. Łukaszenka odbywa spotkania i sesje robocze dotyczące najbardziej aktualnych kwestii rozwoju kraju, regularnie odwiedza regiony, składa wizyty zagraniczne i przyjmuje zagranicznych gości, komunikuje się z dziennikarzami, podpisuje dekrety i ustawy. I nawet jeśli nie ma wydarzeń publicznych, nie oznacza to, że głowa państwa nie pracuje. Jednak nawet podczas odpoczynku, niezależnie od tego, czy jest to trening hokejowy, czy rąbanie drewna, Aleksander Łukaszenka od czasu do czasu znajdzie powód do kolejnego zadania. Jak sam lubi mawiać, we wszystkim trzeba podążać za życiem.

Projekt "Tydzień Prezydenta" jest przeznaczony dla tych, którzy chcą być na bieżąco z głową państwa, aby wiedzieć o najważniejszych wypowiedziach i decyzjach białoruskiego przywódcy. 

Miniony tydzień w kalendarzu głowy państwa można pod każdym względem nazwać międzynarodowym. Wszystkie wydarzenia były w taki czy inny sposób poświęcone współpracy zagranicznej.

Nieformalne spotkanie z Prezydentem Rosji Władimirem Putinem na Wałaamie, narada na temat promocji eksportu z białoruskimi dyplomatami, od których obecnie wymaga się „mobilizacji wojskowej”, spotkanie z ministrem spraw zagranicznych Etiopii, omówienie perspektywicznych projektów z delegacją obwodu tiumieńskiego.

Wszystko to samo w sobie jest demonstracją wielokierunkowości Białorusi, która w żadnym wypadku nie szkodzi stosunkom z głównymi partnerami i sojusznikami. Tę myśl Aleksander Łukaszenka szczególnie podkreślił w tym tygodniu.

Oprócz tematów międzynarodowych, globalnych kwestii eksportu i przyciągania inwestycji, Prezydent nie zapomina również o bieżących sprawach. Kampania żniwna zawsze znajduje się pod jego osobistą kontrolą. Podczas spotkania z dyplomatami, w którym uczestniczyli również szefowie regionów, Aleksander Łukaszenka udziela niezbędnych wskazówek taktycznych – manewrować co godzinę, aby „zdobyć chleb”.

W podobnym tonie głowa państwa stawia zadania przed leśnictwem i przemysłem drzewnym. Tam również trwa obecnie swego rodzaju kampania żniwna – trzeba nie tylko uprzątnąć powalone przez niepogodę drzewa, ale także przetworzyć całe to drewno na produkt marginalny.

Zagraniczne gratulacje w tym tygodniu skierowane są do Maroka i Szwajcarii.

Seria świąt zawodowych stała się również okazją do prezydenckich gratulacji. Aleksander Łukaszenka skierował je do pracowników organów kontroli państwowej, żołnierzy sił specjalnych, a także pracowników Białoruskiej Kolei Państwowej.

Aleksander Łukaszenka pogratulował również z okazji 80. urodzin artystę ludowego Białorusi Grigorija Bielocerkowskiego i artystę ludowego Rosji Leonida Jakubowicza.

PRZYROSNĄĆ SYBERIĄ. Skąd duże zainteresowanie Białorusi obwodem tiumieńskim

28 lipca Aleksander Łukaszenka spotkał się z gubernatorem obwodu tiumieńskiego Federacji Rosyjskiej Aleksandrem Moorem.

Region ten jest silnie kojarzony z wydobyciem surowców węglowodorowych – gazu i ropy naftowej. Niedawno sytuacja w tej branży, ale już na Białorusi, była omawiana na spotkaniu z głową państwa. Można więc powiedzieć, że Aleksander Łukaszenka zwrócił się do strony tiumieńskiej z propozycją biznesową – oceną perspektyw zwiększenia wydobycia ropy naftowej na Białorusi. Chodzi o to, aby dać alternatywną ocenę.

„Nie mogę uwierzyć, że wydobywając kiedyś ponad 8 mln ton w czasach radzieckich, dziś spadliśmy do 2 mln ton – zauważył Prezydent. - Potrzebujemy niezależnych ekspertów, którzy mogliby odpowiedzieć na pytanie, w jakim kierunku powinniśmy się rozwijać”.

Może w Białorusi nie ma dużo ropy, ale są możliwości i kompetencje, żeby robić dobrej jakości sprzęt do jej wydobycia. I właśnie taki sprzęt jest bardzo potrzebny w obwodzie tiumieńskim. Ale jest też, jak powiedział Aleksander Łukaszenka, duże zainteresowanie czymś innym niż węglowodory. Chodzi o turbiny gazowe, które produkuje się w tym rosyjskim regionie. „Jesteśmy gotowi współpracować z wami w sprawie turbin” – oświadczył głowa państwa.
Z kolei obwód tiumieński proponuje Białorusi współpracę z klastrem naftowo-gazowym, w skład którego wchodzi prawie dwieście przedsiębiorstw z różnych regionów Rosji.

Oczywiście strony omawiają również perspektywy współpracy w takich tradycyjnych obszarach, jak dostawy różnorodnego białoruskiego sprzętu. Ogólnie rzecz biorąc, zadaniem jest poszerzenie asortymentu towarów, w którym obecnie dominują ropa naftowa, gaz i produkty petrochemiczne.

Zainteresowanie dialogiem wynika nie tylko z wzajemnych interesów gospodarczych, ale także ze wspólnych więzi historycznych. Na przykład jeszcze w czasach radzieckich to właśnie Białorusini zaprojektowali i zbudowali w regionie miasto naftowców Langepas. Bywał tam również Aleksander Łukaszenka.

Aleksander Moor podkreślił, że ziemia białoruska podarowała Tiumieni wielu utalentowanych ludzi. Dla wielu Białorusinów ten rosyjski region stał się drugim domem.

Również sam gubernator ma coś, co łączy go z Białorusią. Pradziadek Aleksandra Moora walczył na terytorium Białorusi, wyzwalając ją spod okupacji niemieckich faszystów. Niestety, zginął w grudniu 1943 roku i został pochowany w obwodzie witebskim. Ale dzieło pokonania wroga dokończył już jego syn. „Wyzwalał Białoruś i Ukrainę, przemierzył pół Europy. Dzięki Bogu, wrócił z wojny żywy” – powiedział gubernator.

„Święcie cenimy miejsca pochówku naszych radzieckich żołnierzy i wszystkich poległych na Białorusi. Wzniesiono setki pomników i miejsc pamięci ku czci tych ludzi, którzy przynieśli nam Zwycięstwo” – podkreślił Aleksander Łukaszenka.

SWOJE MIEJSCE W ETIOPII. Co Prezydent proponuje temu afrykańskiemu krajowi

29 lipca Aleksander Łukaszenka spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Etiopii Gedionem Timotewosem, którego jednym z celów wizyty w Mińsku było przekazanie osobistego przesłania premiera Abiy Ahmeda Ali.

Należy tutaj wyjaśnić, że to właśnie premier Etiopii odgrywa centralną rolę w zarządzaniu krajem, określając politykę i koordynując pracę rządu. Wynika to z faktu, że Etiopia jest republiką parlamentarną.

„Etiopia jest dla nas jednym z najważniejszych państw w Afryce Wschodniej. Widzimy dla siebie określone miejsce w Etiopii, aby być dla was użytecznymi” – podkreślił podczas spotkania Aleksander Łukaszenka, proponując zintensyfikowanie współpracy.

Nie jest to zaskakujące. Liczba ludności tego afrykańskiego kraju wynosi około 130 mln osób, co jest porównywalne z Rosją. Rynek jest ogromny, ale istnieją pewne trudności logistyczne – Etiopia nie ma bezpośredniego dostępu do morza. Jednak Białoruś również go nie ma. Już samo to zbliża te kraje i sprzyja wzajemnemu zrozumieniu. Dodatkowo istnieje doświadczenie współpracy z czasów radzieckich, i obecnie spora liczba etiopskich studentów zdobywa wyższe wykształcenie na białoruskich uczelniach.

Pomijając kwestie liryczne, kraje te mają wobec siebie bardzo konkretne i szerokie zainteresowanie. Geopolityczne – to współpraca w ramach BRICS. Etiopia, która jest pełnoprawnym członkiem tego stowarzyszenia, zrobiła wiele, aby Białoruś uzyskała status kraju partnerskiego. Razem pozostaje jeszcze wiele do zrobienia, aby zbudować bardziej sprawiedliwy międzynarodowy porządek świata.  Interes praktyczny – dostawy do Etiopii szerokiej gamy produktów przemysłu budowy maszyn z możliwością utworzenia wspólnych przedsiębiorstw.  
„Jesteśmy gotowi przekazać wam odpowiednie technologie i szkolić waszych ludzi w zakresie tych technologii – zapewnił Aleksander Łukaszenka. - Jesteśmy gotowi przekazać wam odpowiednie technologie i przeszkolić waszych ludzi w zakresie tych technologii” – zapewnił Aleksander Łukaszenka.

Według Gediona Timotewos, białoruska technika cieszy się w Etiopii bardzo dobrą reputacją: „Ta technika jest bardzo niezawodna, trwała i łatwa w obsłudze. Nasi rolnicy mają same pozytywne opinie na temat waszej techniki”.

Ważne jest to, że Etiopia jest członkiem Unii Afrykańskiej, której siedziba znajduje się w stolicy kraju, Addis Abebie. „Między krajami Unii Afrykańskiej istnieją umowy o wolnym handlu. W ten sposób sprzęt, który będzie produkowany na terytorium Etiopii, będzie mógł być swobodnie sprzedawany w innych krajach Unii” – powiedział dziennikarzom minister spraw zagranicznych Etiopii.
Jeśli chodzi o rozwój współpracy w ogóle, strony zamierzają skoncentrować wysiłki na wzmocnieniu więzi gospodarczych i współpracy inwestycyjnej. Etiopia jest zainteresowana modernizacją swojego sektora rolnego przy pomocy Białorusi.

Należy zauważyć, że strony podjęły już szereg znaczących kroków na drodze do rozwoju współpracy. Trwają już prace nad wspólną mapą drogową. „Spotkaliśmy się w Kazaniu (na szczycie BRICS – not. BELTA) z waszym premierem i uzgodniliśmy, że ministerstwa spraw zagranicznych Etiopii i Białorusi opracują konkretny plan, mapę drogową naszej współpracy, co właśnie dzisiaj robimy” – przypomniał Aleksander Łukaszenka.

W kwietniu tego roku Etiopię odwiedził minister spraw zagranicznych Białorusi Maksim Ryżenkow. Delegacja białoruska przeprowadziła serię rozmów z kluczowymi przedstawicielami rządu i biznesu Etiopii. Rozmowy dotyczyły między innymi dostosowania białoruskich technologii do potrzeb Etiopii oraz modernizacji bazy produkcyjnej tego kraju. Omówiono dostawy białoruskiej techniki, utworzenie wspólnych przedsiębiorstw oraz kształcenie kadr w białoruskich uczelniach wyższych. Jeśli chodzi o sektor rolno-spożywczy, to główny nacisk położono na kształcenie kadr dla Etiopii w czterech białoruskich uczelniach rolniczych, a także na wdrażanie białoruskich technologii mechanizacji rolnictwa. Strona etiopska wyraziła zainteresowanie nawiązaniem długoterminowej współpracy partnerskiej w zakresie dostaw białoruskich nawozów.

FRONT EKSPORTOWY. Dlaczego Łukaszenka wymaga od dyplomatów „mobilizacji wojskowej”

31 lipca Prezydent Białorusi odbył spotkanie z szefami placówek dyplomatycznych Białorusi. Wśród uczestników wydarzenia znaleźli się również szefowie rządu i Banku Narodowego, regionów, prezesi koncernów i kilku kluczowych ministrów. 

Od razu zaznaczamy, że takie masowe zwołanie białoruskich dyplomatów do Mińska nie jest spowodowane żadną nadzwyczajną sytuacją. Spotkanie z głową państwa zostało zorganizowane w ramach corocznych szkoleń ambasadorów. Jest to więc wydarzenie planowe, chociaż Aleksander Łukaszenka nie organizuje spotkań w takiej formie co roku. Wydaje się jednak, że właśnie teraz taki sygnał ze strony Prezydenta jest bardzo na miejscu.

„Ten i przyszłe lata będą bardzo trudne i napięte. Presja i wymagania w związku z tym będą tylko rosły. Nie tylko w czasie wojny i działań wojennych trzeba się mobilizować, ale także w czasie pokoju. Uważajcie, że żyjemy w bardzo trudnych czasach pokoju, kiedy potrzebna jest mobilizacja wojskowa. Potrzebne są twarde, czasem nietradycyjne metody pracy. Ale trzeba utrzymać gospodarkę kraju. Nie jest to łatwe przy obecnej gorączce na rynkach międzynarodowych, w globalnej gospodarce” – podkreślił głowa państwa.

Ważne jest, aby zrozumieć, czego Aleksander Łukaszenka zasadniczo oczekuje od pracy białoruskich dyplomatów. Kraj wysyła ich za granicę nie po to, aby uczestniczyli w przyjęciach dyplomatycznych i światowych rautach, gdzie promowaliby białoruskie tezy polityki zagranicznej. Chociaż to też jest ważne. Białoruś nie ma ambicji geopolitycznych, ale ma wiele przedsiębiorstw i otwartą gospodarkę nieopartą na surowcach. Mówiąc prościej, aby dobrze żyć, trzeba produkować konkurencyjne towary i je sprzedawać. Im więcej, tym lepiej. A także przyciągać zagraniczne inwestycje, najlepiej w nowe, zaawansowane technologicznie projekty.

Dlatego Prezydent zawsze wymaga od ambasadorów, aby zakasali rękawy i promowali właśnie interesy gospodarcze kraju. Jeśli z jakiegoś powodu nie udaje się to na poziomie polityków, oznacza to, że należy nawiązać bezpośrednie kontakty z kręgami biznesowymi. A także, jeśli to konieczne, dosłownie wziąć za rękę przedstawicieli krajowych przedsiębiorstw i pomóc im w realizacji strategii sprzedaży na danym rynku. 
„Zapomnijcie o sankcjach i innych zachodnich straszydłach – u nas ich nie ma. Nie są one podstawą do usprawiedliwiania porażek i braku wyników. UE wprowadziła kolejny szalony zakaz – oto dodatkowe ilości produktów do sprzedaży na innych rynkach!” – ogłosił jedno z głównych wymagań Aleksander Łukaszenka.

Tak więc w ciągu ostatnich kilku lat krajowy eksport, nawet w obliczu sankcji, wykazywał dość dobry wzrost. Częściowo przyczyniła się do tego koniunktura cenowa, a w dużej mierze pojemny rynek rosyjski, z którego w 2022 roku, po rozpoczęciu SOW, uciekli zachodni kontrahenci. W ogólnej historii sukcesu należy również zwrócić uwagę na żmudną pracę nad promocją eksportu do Chin i krajów dalekiego zasięgu na różnych kontynentach.
W 2024 roku udało się zwiększyć eksport krajowych towarów i usług prawie do 50 miliardów dolarów. Ogólnie rzecz biorąc, udało się zrealizować zadanie przekierowania do zaprzyjaźnionych państw strumieni eksportowych o wartości 14 miliardów dolarów, które wypadły z kierunków zachodnich i ukraińskich. Do Rosji trafił główny wzrost eksportu w ciągu trzech lat - plus 10 miliardów dolarów. W 2022 roku odnotowano rekordowe saldo dodatnie – 4,3 mld dolarów, czyli prawie 6% PKB. W ciągu ostatnich trzech lat zwiększono eksport w sektorze budowy maszyn o 3 mld dolarów, żywności – o prawie 2 mld dolarów, przemysłu lekkiego – o około 300 mln dolarów. Ale to tylko jedna strona medalu.

Istnieje również szereg niepokojących tendencji, na które zwraca uwagę Aleksander Łukaszenka. Taki pozytywny obraz nie dotyczy wszystkich branż. W niektórych przypadkach sytuacja jest wręcz odwrotna, a o dodatnim saldzie handlu zagranicznego nie ma już mowy. Co więcej, w wielu obszarach udział rynku rosyjskiego w całkowitej wartości eksportu osiągnął aż 90%. Oznacza to wzrost zależności od jednego rynku, który obecnie jest nasycony towarami i zaczął tracić na znaczeniu dla eksportu białoruskich produktów. Rosjanie zastąpili import, a w niektórych obszarach pojawili się nowi poważni zagraniczni konkurenci.
Tak, Białorusini są zadowoleni, że mogą sprzedać bratniej Rosji jak najwięcej towarów, ale jednocześnie surowym wymogiem białoruskiego przywódcy jest dywersyfikacja. Azja, Bliski Wschód, Afryka, Ameryka Łacińska – tam również są gotowi do współpracy i zakupu białoruskich towarów. Nie należy też rezygnować ze współpracy z Unią Europejską, tam gdzie to możliwe – sąsiadów nie wybiera się.

Ale przede wszystkim sami eksporterzy muszą się ruszyć – być bardziej elastyczni i zorientowani na klienta, szukać nowych form pracy, dostosowywać się do konkurencyjnego środowiska, obniżać koszty własne i podnosić jakość swoich produktów. Dotyczy to w równym stopniu rynku rosyjskiego, jak i innych krajów WNP.

Ogólnie rzecz biorąc, problemów nie brakuje. Są to rosnący import, niedociągnięcia w promocji eksportu usług, w pracy branży transportowej i logistyki. „Musimy maksymalnie zatrzymać dla siebie przychody walutowe w całym łańcuchu – od usług transportowych i ubezpieczeniowych po pakowanie i sprzedaż hurtową” – wymaga Aleksander Łukaszenka.
Podczas spotkania poruszono również szereg praktycznych aspektów pracy dyplomatów i nie tylko. Prezydent zlecił przeanalizowanie pracy nad przypisaniem urzędników do poszczególnych krajów; opracowanie kryteriów oceny podróży zagranicznych; wezwał MSZ, aby nie traciło swojego złotego funduszu w postaci utalentowanych studentów i ogólnie wypowiedział się na temat kwestii kadrowej; zaproponował zmianę przepisów prawa pracy dotyczących małżonków dyplomatów.
Poruszono również różne kwestie polityczne, w tym źródła kryzysu migracyjnego na granicach UE oraz zaproszenie do Białorusi migrantów zarobkowych. Aleksander Łukaszenka wypowiedział się również na temat zbiegów i niedawnego ułaskawienia kilku skazanych.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć pod linkami w artykule. Poniżej przedstawiamy kilka globalnych tematów dotyczących polityki zagranicznej, o których mówił Aleksander Łukaszenka w swoim wystąpieniu.
O polityce wielokierunkowości w kontekście stosunków z Rosją

Podczas spotkania Aleksander Łukaszenka wyjaśnił istotę białoruskiej wielokierunkowości w odniesieniu do stosunków z głównymi partnerami. Niektórzy wyrażają bowiem obawy, czy taka polityka nie doprowadzi do pogorszenia stosunków z Rosją lub Chinami.
„Nic podobnego. Powinniście, przynajmniej dopóki jestem Prezydentem, zapamiętać aksjomat: nie ma dla nas i nie może być bliższych nam narodów niż Rosja – podkreślił białoruski przywódca. – Jak widzicie, jesteśmy zjednoczeni gospodarczo jak nigdy dotąd. Ostatnie lata przekonały nas o tym jak nigdy dotąd”.

"Nie mówię o współpracy wojskowej i politycznej z Federacją Rosyjską. Zwłaszcza na polu wojskowym. Gdybyśmy nie utrzymali naszej pozycji w 2020 roku, wiemy, co by się stało. Gdyby Rosja nie pomogła nam w tym trudnym czasie, zaczynając od broni konwencjonalnej i nuklearnej, bardzo trudno sobie wyobrazić, co stałoby się dzisiaj. Prawdopodobnie stalibyśmy twarzą w twarz na zachodzie z blokiem NATO" - powiedział Aleksander Łukaszenka. "Dlatego Rosja jest dla nas gwarantem naszego bezpieczeństwa" - podkreślił białoruski przywódca.

Aleksander Łukaszenka zaznaczył, że nie ma nic wspólnego z oskarżeniami o rzekomą utratę suwerenności kraju. "Nie ma i nie może być czegoś takiego. Jesteśmy suwerennym, niezależnym państwem. I przez ostatnie dziesięciolecia, tak długo, jak z wami współpracujemy, udowodniliśmy całemu światu, że jesteśmy suwerenni i niezależni" - podkreślił Prezydent.

Ale otwarta gospodarka Białorusi przede wszystkim dyktuje warunki. "Nasza pozycja międzynarodowa i geopolityczna zmusza nas do myślenia nie tylko o tym, co mamy na północy, południu i wschodzie, ale także na zachodzie. Unia Europejska jest również naszym sąsiadem - powiedział szef państwa. - W oparciu o nasze stanowisko budujemy naszą politykę, nazywając ją wielowektorową. Nie oznacza to, że się odwróciliśmy. I wielowektorowość nie oznacza, że zmieniliśmy kierunek rozwoju i wychodzimy za ocean czy do Unii Europejskiej. Mamy tam swoje interesy, jak wszyscy. To są nasi sąsiedzi. Musimy budować z nimi relacje. Bo będą kłopoty. A my nie chcemy kłopotów, mamy ich dość".

O tworzeniu nowego systemu międzynarodowego i pokojowych podbojach Białorusi
Według Aleksandra Łukaszenki, trwające tworzenie nowego systemu międzynarodowego nie opiera się na dyktacie „wybranych” krajów, ale na zasadach wzajemnego szacunku i równości, które otwierają możliwości konstruktywnego dialogu i współpracy. Ale dzień, w którym nowy system ostatecznie wejdzie w życie, nie nadejdzie dzisiaj, a być może nawet nie jutro, uważa głowa państwa.

"Zachodnio-centryczny model nie podda się bez walki, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Maski zostały całkowicie zrzucone - oświadczył białoruski przywódca. - Wszystkie ich postulaty dotyczące „świata opartego na zasadach” zostały dziś obalone na oczach całego świata.

Aleksander Łukaszenka podał kilka przykładów tego, jak naprawdę traktowane są prawa człowieka na Zachodzie. Są to dziesiątki zwłok imigrantów, które przerzucają na granicę Białorusi zachodni sąsiedzi, wydarzenia w Strefie Gazy, które dosłownie cofają nas do średniowiecza, a także nieuzasadnione zakazy udziału paraolimpijczyków w międzynarodowych zawodach.

Podobnie naruszane są zachodnie postulaty dotyczące nienaruszalności własności prywatnej - otwarcie zamrażają i kradną aktywa niepodległych państw, nakładają sankcje bez żadnego uzasadnienia, używając dolara jako broni.

„Uwierzci mi, to nie skończy się dobrze dla dolara - powiedział Aleksander Łukaszenka. - Ale proces historyczny jest nieubłagany i widzimy, jak wyrażenie „światowa większość” staje się koncepcją systemotwórczą. Jak BRICS przekształca się w strukturę, której Zachód szczerze się boi. Jak całe stowarzyszenia integracyjne, w tym nasza Euroazjatycka Unia Gospodarcza, coraz bardziej odchodzą od dolara na rzecz walut krajowych. Proces ten będzie nieuchronnie postępował naprzód".

"Znajdując się na jednej z najniebezpieczniejszych linii frontu globalnej konfrontacji, Białoruś zdołała zachować to, co najważniejsze - spokojne niebo nad naszymi głowami. Pomimo najokrutniejszej presji gospodarczej udało nam się zapewnić ludziom miejsca pracy, wzrost dochodów i nadzieję na jutro - powiedział białoruski przywódca. - Wszyscy Białorusini przyczynili się do tego dzieła. Ale to nie znaczy, że złapaliśmy szczęście za ogon i nie możemy już ciężko pracować. Wręcz przeciwnie!"

O rozłamie w UE i „oknie możliwości” pod rządami Trumpa w USA

Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje Prezydenta o oznakach rozłamu w tak zwanej jedności europejskiej, zwłaszcza w kwestii migracji. "To dobrze, jeśli tak jest. Dobrze, jeśli w rezultacie Niemcy postawią Polaków i Bałtów na swoim miejscu, wskażą prawdziwych winowajców i zablokują programy przywozu migrantów" - powiedział Prezydent.

Ale jest też białoruski interes w tym procesie wewnątrz UE. Oto, co powiedział o tym Aleksander Łukaszenka: "Ważne jest dla nas, aby ten notoryczny rozłam w Unii Europejskiej przeniósł się na nasz temat - antybiałoruską politykę UE - powiedział szef państwa. - Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało mnie, z którymi krajami możemy o tym rozmawiać w pierwszej kolejności. Konkretne działania powinny być już w toku. Ogólnie rzecz biorąc, nasi dyplomaci na Zachodzie nie powinni siedzieć z założonymi rękami".

Jeśli nie akceptują polityki, powinni aktywnie współpracować z kręgami biznesowymi, ponieważ wielu z nich już aktywnie szuka możliwości współpracy z Białorusią dla własnego przetrwania, powiedział Aleksander Łukaszenko do dyplomatów.

"To, czy w UE nastąpi zwrot w prawo, czy w lewo, nie jest dla nas ważne. Ważne jest to, że ludzie są coraz bardziej zmęczeni elitami, które ich nie słyszą i ignorują ich wolę w wyborach. To nie może trwać wiecznie. A w kolejnej fali polityków powinni znaleźć się ci, których znacie i którzy znają Białoruś. Prawdziwą Białoruś" - podkreślił szef państwa.

Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, Aleksander Łukaszenka wyraził opinię, że hasło obecnego Prezydenta USA „America First” jest prawdopodobnie lepsze niż „liberalny porządek świata”, który istniał pod rządami Bidena.

statnie spotkania z Amerykanami pokazały, że są gotowi słuchać. Bez żadnego pochlebstwa z naszej strony. Powrót Trumpa otworzył okno możliwości poprawy relacji. Być może, także aby zdemontować jakieś blokady, które zostały zasadzone przez Amerykanów i które utrudniają naszą pracę na rynkach światowych".

"Naszym zadaniem jest wykorzystać tę szansę, ale stanowczo stanąć w obronie interesów Białorusi, nie zgadzając się na ustępstwa na własną szkodę" - podkreślił białoruski przywódca.

O „realnych korzyściach”  EUG, pracy w SOW i BRICS

Mówiąc o integracji w ramach EUG, szef państwa zauważył, że unia już pokazała godne wyniki. Sankcje nałożone na Rosję były testem dla całego systemu integracji. "Ogólnie rzecz biorąc, przeszedł go pomyślnie. Biorąc pod uwagę naszą prezydencję w tym roku, białoruski program w obwodzie integracyjnym powinien zostać w pełni wdrożony, a nasze priorytety znajdą odzwierciedlenie w strategii rozwoju EUG na następną dekadę" - powiedział Aleksander Łukaszenka.

Zwrócił uwagę na fakt, że chociaż wielu partnerów w nie zawsze jest po tej samej stronie co Mińsk, należy unikać zahamowań z ich strony w podejmowaniu wspólnych zadań stowarzyszenia: "Każdy krok w integracji powinien przynieść Białorusi konkretne korzyści. Jeśli otwieramy nasz rynek, oczekujemy w zamian konkretnych preferencji, a nie mglistych obietnic".

Jako przykład podał niedawno podpisane umowy handlowe z Mongolią i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, nazywając je niezwykle korzystnymi. Do końca roku planowane podpisanie umowy z Indonezją, ogromnym i obiecującym rynkiem dla Białorusi.

Białoruś ma teraz potężne narzędzia do pracy na dalekim łuku. Prezydent wymienił jako takie uczestnictwo kraju w SOW i BRICS. Są to najpoważniejsze wyniki systemowych wysiłków polityki zagranicznej ostatnich lat.

Według Aleksandra Łukaszenki, z ekonomicznego punktu widzenia, SOW i BRICS zapewniają unikalny format stosunków z państwami, które określają i będą określać przyszły porządek świata: Rosją, Chinami, Indiami, Pakistanem, Brazylią, RPA, Emiratami Arabskimi, Etiopią, Egiptem.

"Mamy teraz wspólną płaszczyznę współpracy z Nigerią, Malezją, Tajlandią i innymi członkami BRICS. Z politycznego punktu widzenia ich drzwi są dla nas otwarte. Musimy to wykorzystać i wejść na ich rynki" - powiedział Prezydent.

KLASZTOR PREZYDENCKI. Co wiadomo o nowym spotkaniu Łukaszenki i Putina na wyspie Wałaamie

W piątek, 1 sierpnia, prezydenci Białorusi i Rosji Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin spotkali się na wyspie Wałaam na jeziorze Ładoga.

Zbliżające się spotkanie stało się znane na początku tygodnia - prezydenci uzgodnili to podczas rozmowy telefonicznej. Ale konkretna data i miejsce stały się znane dopiero po fakcie. Jednak wybór tej właśnie lokalizacji nie jest zaskakujący dla uważnego obserwatora. Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin regularnie przyjeżdżają do Waałam w te letnie dni.

Po raz pierwszy Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin odwiedzili się tu w lipcu 2019 roku, a następnie podobne lipcowe spotkania odbyły się w 2023 i 2024 roku. Przywódcy krajów połączyli wizytę w klasztorze Waałam z nieformalną komunikacją, omówili aktualne kwestie współpracy i sytuację międzynarodową. 
Tak było i tym razem. Po serdecznym powitaniu prezydenci odwiedzili cerkiew Smoleńskiej Ikony Matki Bożej, gdzie odbyło się krótkie nabożeństwo modlitewne. Następnie Aleksander Łukaszenkа i Władimir Putin wygłosili krótkie oświadczenia dla mediów dotyczące programu negocjacji. 
"Złożymy weekend na ołtarzu dyskusji"- powiedział Aleksander Łukaszenkа, jakby sugerując, że przywódcy krajów nie planują ograniczać się tylko do piątku. Dlatego nie można wykluczyć, że prezydenci faktycznie kontynuowali dialog w weekend.

Prezydent Białorusi podkreślił, że na spotkanie wybrano "właściwy czas i właściwe miejsce". Podziękował swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi za dobrą tradycję corocznych spotkań w Waałam: "Jest tylko wiara, nasza wiara prawosławna. Dziękuję więc za ustanowienie dobrej tradycji".

Nieco nieoczekiwanie Aleksander Łukaszenka zgłosił pomysł zbudowania kolejnej małej świątyni na terenie miejscowego klasztoru białoruskiego. "Jak leciałem tutaj, to zauważyłem, że zapoczątkowaliśmy dobrą tradycję - co roku (spotykać się na Wałaamie - przyp. BELTA) - powiedział Prezydent. - Smoleński skit jest dobry. Ale białoruskiego skitu nie ma. Jest tu wystarczająco dużo miejsca, aby zbudować świątynię. Pomyślimy o tym, ponieważ droga jest tutaj utwardzona".

„To jest nasze wspólne - podkreślił w tym kontekście Władimir Putin. -Tak, proszę. Z przyjemnością" - odpowiedział rosyjski Prezydent.

Przed udaniem się do swojego „negocjacyjnego skitu”, Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin odpowiedzieli na kilka pytań dziennikarzy. Mimo świętości miejsca, pytali o sprawy przyziemne: sytuację na Ukrainie pod względem działań wojskowych, perspektywę pokojowego rozwiązania i podejścia stron do tej kwestii, wspólną politykę antysankcyjną, wzmocnienie bezpieczeństwa sojuszniczego, dostawę systemu rakietowego Oresznik na Białoruś....

Rozmawiano także o Unii Europejskiej, gdzie zaślepione poglądy polityków nie pozwalają im zrozumieć prostej prawdy, że ich prawdziwym szczęściem nie jest konfrontacja, ale współpraca z Rosją i Białorusią. Podczas gdy ich „sojusznik” USA wydaje się dążyć do osłabienia UE, o czym świadczy ich niedawna umowa handlowa. Dla wielu rozwiewa to złudzenia nawet co do resztek europejskiej suwerenności.

O „poważnym zwrocie”, który nadal będzie doceniany na świecie

Dziennikarze zapytali o presję zachodnich sankcji i środki radzenia sobie z nią, czy obecna strategia antysankcyjna zostanie w jakikolwiek sposób zmieniona.

"Zmieniliśmy już wszystko, co było trzeba. Gdyby ktoś zamknął przed nami drzwi - na świecie jest wiele otwartych drzwi. Zarówno Rosja, jak i Białoruś dokonały dziś bardzo poważnego zwrotu. Myślę, że czas minie i świat doceni to, co zrobiliśmy - powiedział Aleksander Łukaszenka. - Na początku lat 2020. było to po prostu niemożliwe do wyobrażenia. Niemniej jednak zrobiliśmy to. Żyjemy i będziemy żyć. Nikt w naszym świecie. nie będzie w stanie rzucić nas na kolana. Jesteśmy zdeterminowani, by bronić naszych interesów.

O planach rozwiązania kwestii Oresznika do końca roku

Prezydenci powtórzyli plany dostarczenia Białorusi systemu rakietowego Oresznik do końca roku.

"Specyfika polega na tym, że wojskowi, chociaż są ludźmi konkretnymi i wszędzie się spieszą, chcieli, aby ten Oresznik (białoruska pozycja) został rozmieszczony gdzieś w przyszłym roku. Władimir Władimirowicz wprost powiedział: "W tym roku powinniśmy w zasadzie zakończyć te procesy - budowę, tworzenie i tak dalej. Na razie chyba nie odstępujemy od tego?" - powiedział białoruski przywódca.

"Wyprodukowaliśmy pierwszy seryjny kompleks Oresznik. Pierwszy seryjny pocisk rakietowy. I został dostarczony do wojsk. Teraz seria zaczęła działać" - powiedział rosyjski przywódca. Powiedział również, że białoruscy i rosyjscy specjaliści wojskowi wybrali miejsce dla przyszłych pozycji i obecnie trwają prace nad ich przygotowaniem. "Tak więc, najprawdopodobniej, zamkniemy tę kwestię do końca roku" - powiedział Władimir Putin.

O terminach Trumpa w sprawie Ukrainy i „księżycowej” platformie negocjacyjnej

Jak już zauważono, wiele pytań w taki czy inny sposób dotyczyło sytuacji na Ukrainie i możliwości jej rozwiązania.

Słowem, wszystkie strony wydają się opowiadać za pokojem, ale działania i wypowiedzi niektórych ważnych graczy politycznych w tej kwestii są, delikatnie mówiąc, niedyplomatyczne. Aleksander Łukaszenka również zdecydowanie opowiada się za procesem pokojowym, ale nadal wzywa do ostrożnego działania. Mowa tu o wypowiedziach Prezydenta USA Donalda Trumpa na temat terminów zakończenia przez Rosję konfliktu zbrojnego na Ukrainie.

"50, 60, 10 dni. Tak się nie robi polityki. Jeśli chce pokoju, powinien działać ostrożnie, dokładnie. To jest starcie militarne. A wskazywanie nie zadziała. Zwłaszcza wobec potęgi nuklearnej. To po prostu śmieszy. - Musimy robić wszystko ostrożnie. I będzie możliwe osiągnięcie porozumienia".

Szef państwa powiedział, że strona ukraińska często składa oświadczenia tylko dla rozgłosu, bez żadnego opracowania i przygotowania gruntu pod rzeczywiste porozumienia: "Żądają niemożliwego. To, co mówią i to, co proponuje Rosja - należy rozwiązywać przy stole negocjacyjnym. Mogą być kompromisy, odwroty, zwroty, odwrócenia. Ale pójście łeb w łeb w ten sposób, to jest tylko dla opinii publicznej. Chodzi o to, że "dużo mówimy, ale nie chcemy nic robić".

Ogólnie rzecz biorąc, poważne sukcesy Rosji na froncie powinny skorygować model zachowania oficjalnego Kijowa, uważa Aleksander Łukaszenka. Mówimy na przykład o zdobyciu przez Rosjan miejscowości Czasow Jar, która otwiera drogę do Kramatorska. "Ukraina powinna dziś biec i prosić: Władimirze Władimirowiczu, usiądźmy do stołu negocjacyjnego, zgódźmy się. W przeciwnym razie za miesiąc, półtora, dwa miesiące nie pozostanie tam nawet żadna obrona. Rosjanie powoli to wszystko przejmą i pójdą dalej" - powiedział szef białoruskiego państwa.

"Jeśli nie podoba ci się na Białorusi, w porządku. Rozmawialiśmy z Władimirem Władimirowiczem - można nawet wybrać się na Księżyc, gdziekolwiek. Ale powinniśmy usiąść do stołu i rozmawiać, a nie rzucać w siebie kamieniami" - podkreślił białoruski przywódca.

Wezwał do powstrzymania tej niebezpiecznej eskalacji, w tym do zapobiegania spadaniu dronów na głowy zwykłych cywilów.

Ze swojej strony Władimir Putin powiedział, że Moskwa liczy na kontynuację procesu negocjacji z Ukrainą. Jednocześnie podkreślił, że w celu pokojowego rozwiązania tej kwestii konieczne jest przeprowadzenie szczegółowych rozmów: "I nie publicznie. Należy to zrobić po cichu, w ciszy procesu negocjacyjnego. Dlatego zaproponowaliśmy utworzenie trzech grup". Rosyjski przywódca uważa reakcję strony ukraińskiej za ogólnie pozytywną.

"Potrzebujemy długiego i trwałego pokoju na dobrych fundamentach, który zadowoli zarówno Rosję, jak i Ukrainę i zapewni bezpieczeństwo obu krajom. I być może negocjatorzy ze strony ukraińskiej mają rację, którzy, nawiasem mówiąc, ostrożnie, ale jednak wysunęli pomysł, że powinniśmy porozmawiać, być może, o bezpieczeństwie europejskim w ogóle" - powiedział rosyjski Prezydent.

Podziękował również Białorusi za pomoc w procesie negocjacji z Ukrainą. Powszechnie wiadomo, że porozumienia stambulskie w sprawie wymiany jeńców wojennych i ciał poległych zostały pomyślnie wdrożone dzięki mediacji Białorusi.

Odpowiadając na pytanie o możliwość bezpośredniego zaangażowania Białorusi w proces negocjacji w sprawie Ukrainy, Aleksander Łukaszenka powiedział: "Już dawno porozumieliśmy się z Władimirem Władimirowiczem. Jeśli zajdzie taka potrzeba, on zawsze powie i zaangażuje Białoruś. Zarówno do procesu, jak i do procesów".
Świeże wiadomości z Białorusi