Projekty
Government Bodies
Flag Sobota, 6 Grudnia 2025
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Prezydent
16 Listopada 2025, 16:31

Program pięcioletni, trzeci reaktor, samoizolacja Litwy i rozmowa z Putinem. Wyniki tygodnia Prezydenta

Harmonogram pracy Prezydenta Białorusi jest zawsze bardzo bogaty w wydarzenia. Łukaszenka odbywa spotkania i sesje robocze dotyczące najbardziej aktualnych kwestii rozwoju kraju, regularnie odwiedza regiony, składa wizyty zagraniczne i przyjmuje zagranicznych gości, komunikuje się z dziennikarzami, podpisuje dekrety i ustawy. I nawet jeśli nie ma wydarzeń publicznych, nie oznacza to, że głowa państwa nie pracuje. Jednak nawet podczas odpoczynku, niezależnie od tego, czy jest to trening hokejowy, czy rąbanie drewna, Aleksander Łukaszenka od czasu do czasu znajdzie powód do kolejnego zadania. Jak sam lubi mawiać, we wszystkim trzeba podążać za życiem.

Projekt "Tydzień Prezydenta" jest przeznaczony dla tych, którzy chcą być na bieżąco z głową państwa, aby wiedzieć o najważniejszych wypowiedziach i decyzjach białoruskiego przywódcy.

Tydzień roboczy głowy państwa rozpoczął się tym razem od omówienia projektu dokumentu, który określi kierunek rozwoju kraju na najbliższe 5 lat – do 2030 roku. Aleksandrowi Łukaszence zaproponowano od razu dwie wersje odpowiedniego programu. Jednak w najbliższym czasie twórcy programu będą musieli osiągnąć ostateczny konsensus, aby już w grudniu dokument mógł zostać rozpatrzony i zatwierdzony na posiedzeniu Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Narodowego.

Kolejny głośny temat tygodnia i decyzje, które najwyraźniej będą musiały zostać zrealizowane w nadchodzącej pięciolatce, dotyczą dalszego rozwoju energetyki jądrowej w Białorusi. Było to tematem piątkowego spotkania u Prezydenta. Postanowiono na razie wstrzymać się z budową drugiej elektrowni atomowej w kraju, ale na terenie BelEJ w Ostrowcu znów czeka duża budowa – powstanie tam już trzeci blok energetyczny.

Aleksander Łukaszenka pogratulował pracownikom sektora rolno-spożywczego z okazji święta zawodowego, a kilka dni wcześniej w Pałacu Niepodległości w uroczystej atmosferze wręczył państwowe odznaczenia najlepszym pracownikom branży. Głowa państwa mówił nie tylko o osiągnięciach (które rzeczywiście istnieją, pomimo trudnego dla rolników roku), ale także o ważnych wnioskach, które należy wyciągnąć na przyszłość.

W centrum uwagi Prezydenta pozostaje sytuacja na granicy z zachodnimi sąsiadami. Jeśli Polska w końcu podjęła konstruktywny krok i od 17 listopada otwiera zamknięte w poprzednich latach przejścia graniczne, to na kierunku litewskim nadal preferuje się pragmatyczne podejście do gier politycznych.

W tym tygodniu Aleksander Łukaszenka wielokrotnie wysłuchiwał raportów urzędników i podkreślał, że Białoruś nie zamknęła granicy z Litwą i jest gotowa pracować w dotychczasowym trybie, jeśli strona litewska wyrazi taką wolę. Zaproponowano również zorganizowanie negocjacji w sprawie normalizacji sytuacji na granicy, a w sobotę z polecenia Prezydenta odbyło się spotkanie na wysokim szczeblu pod przewodnictwem premiera i sekretarza stanu Rady Bezpieczeństwa. Jednak piłka nadal pozostaje po stronie Litwy.

W tym tygodniu Prezydent omówił również rozwój nauki w Białorusi – Aleksander Łukaszenka przyjął sprawozdanie przewodniczącego Prezydium Narodowej Akademii Nauk Władimira Karanika. Rozmawiano o podniesieniu statusu i wynagrodzeń naukowców, wzmocnieniu powiązań między nauką a produkcją. Wszystko to i wiele innych kwestii zostanie szczegółowo omówione w najbliższym czasie podczas dużego spotkania Prezydenta ze środowiskiem naukowym.

W sobotę 15 listopada odbyła się rozmowa telefoniczna Aleksandra Łukaszenki z rosyjskim kolegą Władimirem Putinem. Rozmawiali o perspektywicznych projektach, obronności i bezpieczeństwie oraz sytuacji na granicy. Prezydenci spotkają się wkrótce na szczycie OUBZ w Biszkeku.

W tym tygodniu zagraniczne gratulacje z różnych okazji zostały wysłane do Laosu, Polski, Angoli i Nikaragui.

Głowa państwa podpisał dekret o udoskonaleniu procedury sprzedaży pomieszczeń mieszkalnych przez organizacje rolnicze. Teraz domek na wsi będzie można kupić ze znaczną zniżką, a nawet za jedną podstawową wartość.

Podpisano również dekret, zgodnie z którym w Białorusi zaostrzane są środki antynarkotykowe.

Odznaczenia państwowe i podziękowania Prezydenta otrzymało 48 pracowników różnych dziedzin.

W tym tygodniu białoruskie radio obchodziło znaczącą rocznicę – 100 lat od dnia powstania. W gratulacjach dla kolektywu Aleksander Łukaszenka  wyraził przekonanie, że organizacja ta pozostanie niezawodnym źródłem informacji i wiernym towarzyszem dla milionów Białorusinów.

Prezydent pogratulował pracownikom i weteranom Ministerstwa Sportu i Turystyki z okazji 30-lecia jego powstania, podkreślając, że wspaniałe osiągnięcia sportowców są dumą narodu i świadectwem siły ducha Białorusinów.

Kolejne gratulacje skierowano do kolektywu Białoruskiej Państwowej Akademii Sztuk Pięknych z okazji 80. rocznicy powstania uczelni.

PRAWO BEZ PROJEKTÓW. Dlaczego Łukaszence przedstawiono dwie wersje programu na pięć lat i czy istnieje konsensus

Na początku tygodnia Prezydent zwołał spotkanie w sprawie dopracowania programu rozwoju społeczno-gospodarczego Białorusi na lata 2026-2030. Już za niecały miesiąc dokument zostanie przedłożony do rozpatrzenia delegatom Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Narodowego, którym należy przedstawić wysokiej jakości i rzeczywiście działający program.

„Bez fantazjowania. Opierając się na życiu, naszym doświadczeniu i dostępnych zasobach – postawił zadanie głowa państwa. – Ludzie potrzebują realistycznego, konkretnego dokumentu, zrozumiałego nie tylko dla delegatów, ale także dla obywateli naszego kraju”.

Jeszcze latem rząd opracował koncepcję programu na nadchodzącą pięciolatkę. Zaproponowano szereg priorytetów, o które wielokrotnie apelowało społeczeństwo i które zostały uwzględnione w programie wyborczym Prezydenta. Są to cyfryzacja gospodarki, silne regiony, drogi i infrastruktura transportowa, dostępne mieszkania, jakość łączności mobilnej, turystyka, podwyższone standardy komfortu. Nie brakuje również pilnych kwestii w sferze gospodarczej, zwłaszcza w obszarach, które mają duży potencjał rozwoju i mogą stać się motorem wzrostu gospodarczego: podniesienie poziomu zaawansowania technologicznego produkcji, aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw, obniżenie wszystkich rodzajów kosztów, wzrost wydajności pracy i wiele innych.

Aleksander Łukaszenka podkreślił, że po zatwierdzeniu na posiedzeniu OZN program pięcioletni stanie się prawem dla dalszej pracy wszystkich organów państwowych i organizacji i będzie musiał być ściśle przestrzegany.

Najpierw jednak należy jasno odpowiedzieć na pytanie, jak Białorusini widzą przyszłość swojego kraju, i sformułować jednolity projekt programu. Właśnie z tym pojawiły się niewielkie trudności. Oprócz rządu nad projektem pracowali również specjaliści ze specjalnie utworzonej grupy roboczej pod przewodnictwem szefa Banku Narodowego i byłego premiera Romana Gołowczenki. W rezultacie na biurko głowy państwa trafiły dwa projekty. Wiele elementów jest oczywiście podobnych, ale są też pewne niuanse. Na przykład w dokumencie Rady Ministrów jest pięć priorytetów, a w dokumencie grupy roboczej już osiem. „Z jednej strony dobrze, że istnieje kilka opinii na temat dokumentu. Z drugiej strony należy dążyć do jednolitego rozwiązania. Nie będziemy przecież przedkładać OZN dwóch dokumentów i wymagać od delegatów: „Proszę, wyraźcie swoją opinię!”. Będą wyrażać swoje opinie, a my będziemy siedzieć przez tydzień i słuchać...” – zauważył Prezydent.

Aleksander Łukaszenka wskazał szereg kwestii dotyczących zaktualizowanej wersji. Dotyczyły one treści rozdziałów w części dotyczącej poparcia zobowiązań wobec obywateli konkretnymi zadaniami i źródłami finansowania; zasadności i wzajemnych powiązań między zadaniami cyfrowymi.

„Uzasadnijcie swoje podejście w sposób kompetentny. Nie wystarczy powiedzieć: „To za mało, dajcie więcej!”. Wszystko musi być uzasadnione i przeliczone pod kątem finansowym. Nie można jednak zaniżać wartości” – zalecił głowa państwa.

Osobna dyskusja dotyczyła celowości włączenia do projektu programu priorytetu dotyczącego wzmocnienia zdolności obronnych. „Jeśli ludzie nie będą czuli za sobą potęgi militarnej, trudno będzie mówić o gospodarce. Dlatego logika związana z wydarzeniami, które rozwijają się poza granicami naszego kraju, ma sens. Ale trzeba też wziąć pod uwagę, że jest to odrębna kwestia – kwestia bezpieczeństwa narodowego, którą rozważaliśmy” – zauważył białoruski przywódca.

Należy zauważyć, że pomimo ogromnego znaczenia temat ten ma swoją specyfikę, odnosi się do polityki wojskowej, strategii i obrony. Wiąże się to między innymi z istnieniem kwestii niejawnych, których nie należy upubliczniać. Jedną z nich jest broń jądrowa rozmieszczona na terytorium Białorusi. „Do tej pory Amerykanie twierdzą, że nie wiedzą, czy posiadamy (broń jądrową – not. BELTA), czy nie. No cóż, niech tak myślą. Ostrzegaliśmy ich. Nie mówimy, ile, gdzie, jak... To moja sprawa. Znajduje się w bezpiecznym miejscu” – powiedział w związku z tym Prezydent.

To samo dotyczy na przykład kompleksu „Oresznik”, który w grudniu zostanie oddany do służby bojowej. Oto, co powiedział na ten temat Prezydent: „Nie będziemy ujawniać szczegółów. Jest to kompleks mobilny, który nigdy nie będzie znajdował się w jednym miejscu. Będzie on patrolował określone punkty i z określonego punktu (w razie potrzeby – not. BELTA) zadać cios”.
Głowa państwa podkreślił, że ten kontur bezpieczeństwa nie powstaje bez powodu. Przecież Polska wydaje miliardy na potrzeby wojskowe. Białoruś, jeśli chodzi o wzmocnienie swojego bezpieczeństwa i zdolności obronnych, nie będzie polegać wyłącznie na wymienionych środkach odstraszania. Ważne są również konwencjonalne rodzaje uzbrojenia, które przydadzą się na bieloruskim terenie bagienno-leśnym. Przy czym kładzie się nacisk na produkcję krajową.

„Nie zamierzamy walczyć na innych terytoriach. Nie musimy zajmować Litwy, Łotwy, Polski. Wystarcza nam nasza ziemia, dlatego budujemy własną obronę” – powiedział Prezydent.
Głowa państwa wypowiedział się również na temat cyfryzacji, doradzając rozsądne podejście do tego procesu i nieprzekształcanie wszystkich informacji w formę cyfrową. Nie chodzi tu o konserwatywne poglądy Aleksandra Łukaszenki (co w rzeczywistości nie jest prawdą – wystarczy przytoczyć poprzednie, w wielu aspektach rewolucyjne decyzje w dziedzinie IT), ale o współczesne wyzwania. „Tam, gdzie trzeba, zróbmy to. Tam, gdzie możemy się bez tego obejść, nie będziemy się w to angażować. Zapewnimy cyberbezpieczeństwo – zaznaczył szef państwa. – Niektóre sprawy będziemy nadal rozstrzygać na papierze, tak jak to było wcześniej”.
O wynikach dyskusji dziennikarzom poinformował szef Administracji Prezydenta Dmitrij Krutoj. Stwierdził on, że program został uzgodniony w zakresie kluczowych wskaźników makroekonomicznych i finansowych i jest to jedno z fundamentalnych, podstawowych osiągnięć spotkania. Cele dotyczące wzrostu gospodarczego są ustalane na poziomie średniego wzrostu światowego. Jeśli chodzi o priorytety, to należy dość szybko osiągnąć konsensus, aby opracować ostateczną, uzgodnioną treść dokumentu.
W dokumencie w jakiś sposób zostanie również odzwierciedlona kwestia wzmocnienia zdolności obronnych kraju oraz rozwoju kompleksu wojskowo-przemysłowego.

Biorąc pod uwagę ogólną opinię, rząd dopracuje teraz projekt programu.

Podczas spotkania Prezydent wspomniał również o kwestiach rolniczych i wskazał rolnikom sprawy, które należy koniecznie rozwiązać w listopadzie. Dotyczy to zakończenia prac polowych, wysokiej jakości orki i włączenia do obrotu rolnego niewykorzystywanych gruntów, przygotowania do zimowania w hodowli zwierząt i ogólnie uporządkowania nie tylko kwestii zewnętrznych, ale także przestrzegania dyscypliny technologicznej. 
Ostatnio, po poważnej rozmowie na temat rolnictwa w obwodzie witebskim, regiony znacznie się ożywiły w tym zakresie. „Obecnie kontrolujemy ten proces, jak wszystko się tam układa. Ludzie się ruszyli. To dobrze” – zauważył Aleksander Łukaszenka.

KRAJ JEST Z NICH DUMNY. Kogo Prezydent nagrodził, ale wezwał, aby nie „płakać”, i jaką poprzeczkę postawił

Prezydent w przededniu Dnia pracowników rolnictwa i przemysłu przetwórczego kompleksu rolno-przemysłowego wręczył państwowe odznaczenia najlepszym pracownikom tej branży. Rok rolniczy dobiegł końca, więc można już podsumować i wyciągnąć pewne wnioski.

Właśnie od takich globalnych wniosków zaczął Aleksander Łukaszenka. Po pierwsze, rok był niezwykle trudny pod względem pogody, ale rolnicy nie tylko przetrwali, ale w wielu dziedzinach osiągnęli rekordowo wysokie wyniki. „Musimy przestać płakać i narzekać, że na wsi brakuje nam ludzi. Wszystkiego nam wystarcza, o czym świadczy bieżący rok. Rok był bardzo ciężki. I co z tego? Pracowaliście znacznie lepiej niż w poprzednich latach. Jakby Pan Bóg poddał nas poważnej próbie. Dlatego trzeba przestać narzekać, że mamy wiele problemów w rolnictwie” – zauważył głowa państwa.
Drugi wniosek, który przedstawił Prezydent, wynika z pierwszego. Aleksander Łukaszenka zaproponował, aby przy ocenie wyników pracy brać za podstawę nie poprzedni rok, ale rok 2025. „Dla mnie ważne będzie, abyście osiągnęli wyniki na poziomie z tego roku. Ponieważ był on najwyższy pod względem tych wskaźników” – powiedział Aleksander Łukaszenka.

Rolnicy naprawdę mają się czym pochwalić. Chociaż nie można powiedzieć, że w branży nie ma problemów. O nich, nawiasem mówiąc, regularnie przypomina Prezydent.

Niemniej jednak geografia eksportu krajowych produktów spożywczych obejmuje ponad sto krajów – w bieżącym roku sektor ten ma przynieść ponad 9 mld dolarów przychodów. Zadaniem na koniec nowej pięciolatki jest osiągnięcie 12 mld dolarów. „Dzięki Bogu udało mi się jednak odwrócić waszą uwagę od tych sankcji i nie płakać bez powodu, że mamy sankcje – zauważył białoruski przywódca. – Dławili nas i będą dławić, dopóki nie ulegniemy, nie rozłożymy się, jak nasi bałtyccy sąsiedzi, dopóki nie zniszczymy naszej gospodarki. Wtedy będziemy dla nich przyjaciółmi, ponieważ będziemy dla nich zwykłym rynkiem, który będzie kupował i konsumował”.
„Konkurencja to nie jest zła rzecz, ale staje się już z  bronią w rękach” – zauważył głowa państwa.

Prezydent stwierdził, że w ciągu lat niepodległości Białorusi udało się stworzyć potężny i wysoce wydajny kompleks rolno-przemysłowy. Mamy własny sprzęt, nawozy, produkcję preparatów weterynaryjnych, mieszanek paszowych i premiksów.

Głowa państwa zwrócił uwagę, że ogólnokrajowy plon w 2025 r., z uwzględnieniem rzepaku i kukurydzy w wadze bunkrowej, wyniesie ponad 11 mln ton zbóż i roślin strączkowych. To ponad tona na każdego mieszkańca kraju, co jest uważane za bardzo wysoki poziom.
Jak zauważył Prezydent, jest nie tylko chleb, ale także dodatki do chleba. Do końca roku Białoruś wyprodukuje ponad 9 mln ton mleka. To prawie 1 tys. litrów na jednego mieszkańca. Odnotowano wzrost produkcji mięsa i drobiu. Zebrano wysokie zbiory buraków cukrowych, ziemniaków i warzyw. „Rząd obiecuje, że będziemy gotować kapuśniak i barszcz z białoruskich niedrogich i smacznych buraków, cebuli i kapusty. Wszystkim powinno wystarczyć. I wystarcza od dawna, tylko trzeba tym odpowiednio zarządzać” – powiedział Aleksander Łukaszenka.

Prezydent zwrócił uwagę na osiągnięcia gospodarstw, które pobiły rekordy plonów, osiągając wydajność ponad 100 centów z hektara, a także 25 regionów republiki, które zapewniły łączny zbiór zboża przekraczający 100 tysięcy ton. Wśród kombajnistów byli też prawdziwi mistrzowie. Jedna „złota ekipa” zebrała ponad 8 tys. ton. „Pamiętam, kiedy pracowałem, 4 tys. ton w gospodarstwie to było marzenie, a tu jedna osoba zebrała dwa zbiory dużego gospodarstwa, którym kiedyś kierowałem” – zauważył głowa państwa.

Aleksander Łukaszenka wspomniał również o rolnikach, przypominając lokalnym władzom, że na wsi wszyscy „grają” na jednym polu i należy wspierać dobrych producentów niezależnie od formy własności.

Prezydent wyraził przekonanie, że praca w rolnictwie, na rodzinnej ziemi, jest najbardziej wartościowa i interesująca. „Nie pędźcie do miast – poradził Prezydent. - Doceniajcie ten czas i pamiętajcie o tym, jak to mówią ludzie: nigdzie nie jesteśmy nikomu potrzebni. Dzisiaj są takie czasy: jeśli sam się przebijesz, jeśli będziesz się starał, Bóg ci pomoże. I na pewno osiągniesz to, czego chcesz”.

„Wiedzcie, że kraj jest z was dumny, a ja przede wszystkim. W każdym mieście mogę powiedzieć, że jesteście wspaniali, jesteście bohaterami i że poświęcamy wam tyle uwagi i znaczne zasoby, abyście tacy byli” – podkreślił.

Na zakończenie ceremonii minister rolnictwa i żywności Jurij Gorłow wręczył głowie państwa bochenek chleba z żniw 2025 roku od rolników Białorusi jako symbol bezpieczeństwa żywnościowego.

Jak Łukaszenka zaproponował rozwiązanie konsekwencji szalonej afery litewskiej

Od kilku tygodni trwa sprawa zamknięcia przez Litwę granicy z Białorusią. Jeszcze pod koniec października, przemawiając na międzynarodowej konferencji w Mińsku poświęconej bezpieczeństwu eurazjatyckiemu, Aleksander Łukaszenka nazwał działania sąsiedniego kraju szaloną aferą. Czas pokazuje, że tak właśnie jest. Próbując po raz kolejny uszczypnąć Białoruś, władze litewskie same wpędziły się w zugzwang. Teraz zastanawiają się, jak przywrócić przez zamkniętą przez siebie granicę ponad tysiąc ciężarówek, które utknęły w strefie przygranicznej. I to tak, aby nie stracić twarzy.

Prezydent już niejednokrotnie szczegółowo wypowiadał się na temat formalnych powodów, dla których Litwa podjęła taki krok. Wszyscy słyszeli już o tak zwanych balonach z kontrabandowymi papierosami. Nawet strona litewska, choć niechętnie, przyznaje, że problem (a także piłka) leży w większym stopniu po ich stronie. Wielkość nielegalnego rynku papierosów na Litwie jest jedną z największych w regionie bałtyckim.

Dlatego, jak to się mówi, nie ma co narzekać na lustro. Ale w powietrzu wisi tylko jedno pytanie: co mają z tym wspólnego przejścia graniczne, ciężarówki i ich kierowcy oraz straty dla biznesu i niedogodności dla obywateli po obu stronach granicy?
Co ciekawe, w Wilnie nie chcą rozmawiać z oficjalnym Mińskiem, nie zamierzają znieść sankcji wobec Białorusi, ale chcą jakoś wyjść z tej sytuacji. Zaczęli nawet, jak powiedział Aleksander Łukaszenkа, „myszkować” – zwrócili się do oddziału straży granicznej w Lidzie z prośbą, a może raczej żądaniem, aby otworzyć granicę w celu „ewakuacji” samochodów. Chociaż wydawałoby się, że w tym celu wystarczy po prostu cofnąć własną krótkowzroczną decyzję o zamknięciu granicy. Ale i tutaj najwyraźniej brakuje woli politycznej.

W tym tygodniu Aleksander Łukaszenkа wyciągnął do sąsiadów pomocną dłoń w tej trudnej dla nich decyzji. Po raz kolejny zwrócił uwagę na problem, wysłuchał, i to wielokrotnie, szereg raportów białoruskich urzędników – szefów Państwowego Komitetu Granicznego, KGB, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Spraw Zagranicznych – i (uwaga!!!) zlecił zorganizowanie negocjacji w sprawie normalizacji sytuacji na granicy.

„Chcę oświadczyć: od dawna jesteśmy gotowi do otwarcia granicy. Nie zamykaliśmy jej. W ciągu kilku godzin może ona zostać ponownie otwarta z naszej strony. Straż graniczna jest w większości gotowa do tego – oświadczył na początku tygodnia Prezydent. – Jeśli Litwa chce, piłka jest po jej stronie. Proszę, otwierajcie granicę, będziemy pracować i współpracować, tak jak dotychczas”.
A jaka jest odpowiedź Litwy? Jej minister spraw zagranicznych wykazał się polityczną nieudolnością. Okazuje się, że w proces ten „w pełni” zaangażowane są Stany Zjednoczone.

Doskonale wie o tym Aleksander Łukaszenka. Jeszcze w poniedziałek, podczas posiedzenia poświęconego dopracowaniu programu rozwoju społeczno-gospodarczego Białorusi na najbliższe pięć lat, zaczął właśnie od tematu litewskiego. Powiedział, że w najbliższym czasie należy omówić tę kwestię z delegacją Stanów Zjednoczonych. „Czuję, że bez nich nie da się tego załatwić” – zauważył głowa państwa.

Kilka dni później rzeczniczka białoruskiego przywódcy Natalia Ejsmont powiedziała dziennikarzom, że w programie planowanego spotkania Aleksandra Łukaszenki z delegacją ze Stanów Zjednoczonych przewidziano 5-6 kwestii. Cóż, jeśli Wilno chce, aby los litewskich ciężarówek został rozstrzygnięty w Mińsku i Waszyngtonie jako jedna z tych kwestii, niech tak będzie – dorośli sami się tym zajmą. W stolicy Białorusi zawsze chętnie przyjmują specjalnego wysłannika od Wuja Sama, podobnie jak są gotowi prowadzić negocjacje w sprawie normalizacji stosunków z każdym krajem.

Jeśli chodzi o Litwę i jej ciężarówki, to na polecenie Prezydenta wszystkie zostały objęte ochroną, aby nikt nie miał później żadnych pretensji. Kierowcom umożliwiono rozjechanie się do domów do czasu rozwiązania sytuacji. Nawiasem mówiąc, wielu z nich to obywatele Białorusi.
„Samochody zostały zebrane i są pod ochroną. Ci, którzy je pilnują, zażądali, jak sądzę, 120 euro za dobę. Zapłaciliśmy za ochronę. Ile dni będą stały – pomnóżcie przez 120 euro – zapłaćcie i zabierzcie samochody z ładunkiem. Jeśli w ciągu najbliższych kilku dni nie zostanie to zrobione, podejmiemy decyzję, jak oświadczyło MSZ, zgodnie z naszym prawem. Aż do konfiskaty tych samochodów. Nie mogą one kręcić się po drogach – 1100 lub 1200 ogromnych ciężarówek, które stały gdzieś tam na drodze” – zwrócił uwagę głowa państwa.

Aleksander Łukaszenka dość wyraźnie dał do zrozumienia władzom litewskim, że konsekwencje zaistniałej sytuacji będą musiały rozstrzygać nie tylko Białoruś, ale także Kazachstan, Rosja, Chiny i inne kraje. Czy pomoże w tym Wuj Sam – to wielka niewiadoma.

BEZ NAUKI NIGDZIE. Jak Prezydent proponuje podnieść status naukowców i za co państwo jest gotowe zapłacić

W czwartek Aleksander Łukaszenka przyjął sprawozdanie przewodniczącego Prezydium Narodowej Akademii Nauk Białorusi Władimira Karanika. Wydarzenie to poprzedza wielką dyskusję ze środowiskiem naukowym, która ma się odbyć już w nadchodzącym tygodniu.

„Konieczne jest, aby członkowie i akademicy byli obecni i rozumieli nasze wymagania. Nie zamierzamy zabiegać o przychylność naukowców, w tym ja. Dlaczego? Ponieważ są to inteligentni ludzie. Muszą zrozumieć, że bez rezultatów nie będzie sensu” – podkreślił głowa państwa.

O efektywności pracy naukowców Aleksander Łukaszenka rozmawiał również z Władimirem Karanikiem, który około pół roku temu został mianowany przewodniczącym Narodowej Akademii Nauk. Był czas, aby zapoznać się ze wszystkimi procesami, opracować politykę kadrową, a teraz nadszedł czas, aby zdać sprawę przed Prezydentem. „Jakie są Pana prognozy na przyszłość? Wielokrotnie powtarzałem, że bez nauki nie ma przyszłości. Takie są obecne czasy” – tak Aleksander Łukaszenka nakreślił główny temat rozmowy.

Mówiąc o powiązaniach między nauką a produkcją, Prezydent zwrócił uwagę, że zawsze mogą pojawić się różne zarzuty w tej kwestii. Na przykład, że naukowcy coś wynaleźli, ale w tej czy innej dziedzinie nie chce się tego wykorzystać. W tym kontekście głowa państwa podkreślił, że ostatnie słowo powinno należeć do przewodniczącego Akademii Nauk. Powinien on zapoznać się z ofertą danego instytutu NAN dla konkretnego przedsiębiorstwa i podjąć decyzję. Ale to on będzie ponosił odpowiedzialność. „No i poza tym, jesteście blisko: podnieście słuchawkę, zadzwońcie do mnie – decyzja zostanie podjęta natychmiast. I ustalimy, kto co może, a kto nie może” – powiedział Aleksander Łukaszenka.

Jeśli chodzi o status naukowca, to wszystko leży w ich własnych rękach. Status ten w każdym konkretnym przypadku będzie zależał od wyników pracy. Prezydent nie jest skłonny po prostu płacić za coś.
Wiem, czym jest praca naukowca. Jestem gotów wspierać maksymalne wynagrodzenia, ale potrzebne są wyniki. Po prostu podniesienie statusu (naukowca. – przyp. BELTA) poprzez dwukrotne zwiększenie wynagrodzenia – raczej nic nam nie da. Dlatego należy głęboko zastanowić się nad tym, aby naukowiec naprawdę był naukowcem. I aby naprawdę podnieść jego status. A nie tak, jak to zwykle bywało u nas” – powiedział na to głowa państwa.

Prezydent podał przykład dronów. Na przykład, jeśli ktoś przyniesie taki egzemplarz, który będzie praktycznie niewrażliwy na środki walki radioelektronicznej lub broń. „Otrzymaj pieniądze za wynalazek, za egzemplarz, który położyłeś na stole” – powiedział Prezydent.

„Dlatego jeśli są osiągnięcia, wynalazki, konkretne wyniki – otrzymaj za to pieniądze. To znaczy, że państwo powinno płacić za wyniki. I będziemy płacić naukowcom, oddając ostatnie pieniądze” – ogłosił Prezydent swoje główne żądanie. „Powtarzam: być może gdzieś nie do końca wywiązujemy się z naszych obowiązków, trzeba coś zmienić. Aby naukowcy przychodzili, pracowali i nie byli biedni. Bo kiedyś coś wynajdzie... Ale za wynik trzeba zapłacić. To jest najważniejsze. To moje zdecydowane stanowisko”.

POTENCJAŁ JĄDROWY. Gdzie zdecydowano o budowie nowego reaktora i co Łukaszenka nazwał cudem dla Białorusi

14 listopada Prezydent zorganizował spotkanie poświęcone wynikom eksploatacji BelEJ, wzrostowi zużycia energii elektrycznej i propozycjom budowy nowych mocy jądrowych.

Plany Białorusi dotyczące podjęcia nowych kroków w rozwoju energetyki jądrowej w kraju, oprócz dwóch działających bloków energetycznych BelEJ, od dawna nie są tajemnicą. Kwestia ta była wielokrotnie zgłaszana, w tym przez głowę państwa, jako bardzo możliwe rozwiązanie. A pod koniec września tego roku, podczas roboczej wizyty Aleksandra Łukaszenki w Moskwie i rozmów z Prezydentem Rosji Władimirem Putinem, ogłoszono, że sprawa została faktycznie rozwiązana. Partner jest znany - Rosatom, jest też doświadczenie.
Strona białoruska musiała jedynie podjąć ostateczną decyzję w fundamentalnej kwestii, gdzie i jak budować. Szybszą i tańszą opcją było dodanie kolejnego bloku energetycznego, trzeciego z kolei, do istniejącej elektrowni BelEJ w Ostrowcu, która posiadała całą niezbędną infrastrukturę i personel. Druga, droższa, dłuższa i bardziej pracochłonna, to budowa w nowym miejscu na wschodzie kraju, w obwodzie mohylewskim. Bonusem w tym przypadku może być impuls do rozwoju regionalnego, tak jak stało się to w powiecie ostrowieckim, który z niedźwiedziego zakątka stał się magnesem dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów.

W rzeczywistości kwestia ta, a także sposób kompetentnego zarządzania obecnymi i przyszłymi ilościami wytwarzanej energii elektrycznej, była głównym tematem spotkania z Prezydentem.

W wyniku dyskusji ustalono, że w Ostrowcu powstanie nowy blok energetyczny. Nie oznacza to jednak, że pomysł budowy kolejnej oddzielnej elektrowni jądrowej na Białorusi został porzucony. Wraz z budową trzeciego bloku energetycznego w elektrowni jądrowej na Biełorusi zostaną zorganizowane prace mające na celu zbadanie lokalizacji w obwodzie mohylewskim, gdzie w przyszłości może zostać podjęta decyzja o budowie dodatkowych mocy jądrowych w warunkach rosnącego zużycia energii.

Mówiąc o wynikach pięcioletniej eksploatacji elektrowni jądrowej w Ostrowcu, Aleksander Łukaszenka powiedział, że budowa elektrowni wzmocniła bezpieczeństwo energetyczne i zdeterminowała dalszy rozwój Białorusi jako państwa zaawansowanych technologii. „Posiadanie własnej elektrowni jądrowej jest w pewnym sensie sposobem na zapewnienie suwerenności i niezależności” - podkreślił.
Istnieje wiele korzyści zarówno z punktu widzenia ochrony środowiska (pokojowa energia jest czystą energią), jak i gospodarki. Przykładowo, zaoszczędziliśmy sporo pieniędzy na importowanym gazie ziemnym, rozwinęliśmy nowe obszary, takie jak ogrzewanie elektryczne w budynkach mieszkalnych czy szybki wzrost w sektorze transportu elektrycznego. Prezydent przypomniał również o wydobyciu kryptowalut, które nazwał jedną z opcji odejścia od uzależnienia od dolara na świecie.

Wszystko to wymaga oczywiście zwiększenia zużycia energii. Ogólnie rzecz biorąc, elektrownia jądrowa radykalnie zmieniła obraz białoruskiego sektora energetycznego. W rzeczywistości w kraju powstała nowa gałąź gospodarki, stworzono niezbędną infrastrukturę i nowoczesny system szkolenia personelu.
Co ważne, zmienił się również stosunek Białorusinów do pokojowego atomu. Według socjologów na początku budowy BelEJ popierało go 60% ludności, podczas gdy obecnie jest to już ponad 80%. Ogólnie rzecz biorąc, możemy teraz mówić o renesansie przemysłu jądrowego na świecie - to już globalny trend. Nawet sąsiedzi Polski i Litwy, którzy gorliwie sprzeciwiali się budowie BelEJ, używają zupełnie innej retoryki, jeśli chodzi o ich podobne plany krajowe.

"100% ludności ma dostęp do energii elektrycznej. Jednocześnie Białoruś zajmuje 3. miejsce w rankingu krajów europejskich, w których cena energii elektrycznej jest najniższa" - powiedział Aleksander Łukaszenkа.
Zasugerował, aby jeszcze aktywniej rozwijać sferę publicznego transportu elektrycznego. Projekty pilotażowe zostały już wdrożone w Żodino, Nowopołocku, Szkłowie. Ale Prezydent wzywa do pójścia dalej, zamiast czekać na polecenie z góry. Na przykład, zapewniając wygodną i bezpieczną alternatywę dla minibusów, do których czasami nie można się wcisnąć w godzinach korków, gdy trzeba dostać się z Mińska do sąsiedniej wioski. "Ludzie się obrażają: stoją, zwłaszcza w godzinach korków, 150 metrów, jak piszą, w kolejkach, żeby wcisnąć się do tego śmierdzącego minibusa. Słuchajcie, dlaczego kpicie sobie z ludzi! Czy nie możemy zastąpić tych minibusów autobusami? Trzeba postawić autobusy elektryczne na silnikach spalinowych. I niech jeżdżą. Ludzie pojadą z przyjemnością" - zareagował na problem społeczny głowa państwa.

"Cóż, gospodarka musi być rozwijana. Co to za gospodarka bez elektryczności? Jesteśmy krajem produkującym maszyny. Również w rolnictwie. Prawie wszędzie możemy przestawić nasz transport w rolnictwie, ogólnie w całym kraju, na energię elektryczną" - powiedział białoruski przywódca.

Nawiasem mówiąc, Aleksander Łukaszenka obiecał naukowcom „niesamowite pieniądze”, jeśli spełnią swoją obietnicę i opracują akceptowalną wersję krajowych akumulatorów do transportu elektrycznego.
Ogólnie rzecz biorąc, możemy śmiało powiedzieć, że sfera białoruskiej energetyki, a w szczególności energetyki jądrowej, czeka na dalszy szybki rozwój. Czas pokaże, czy druga elektrownia jądrowa zostanie gdzieś zbudowana. Ale obecne trendy sugerują, że bardziej właściwe jest zadanie pytania „Kiedy to się stanie?”.
Świeże wiadomości z Białorusi