9 grudnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa zwrócił uwagę na militaryzację krajów zachodnich i konieczność aktualizacji działań obronnych, informuje korespondent BELTA.
„Nie będę się zagłębiać w problem militaryzacji krajów zachodnich, zwłaszcza państw, które są blisko nas, z którymi graniczymy. Dobrze znacie ten temat. Ale nie możemy nie zauważać tej mobilizacji i militaryzacji” – powiedział Aleksander Łukaszenka.
Prezydent wskazał na Polskę i Niemcy, a także małe państwa, z którymi graniczy Białoruś. „Nie tylko zwiększają one budżety wojskowe, ale także próbują podwoić liczebność armii. Powstaje proste pytanie: jeśli ktoś coś robi, to znaczy, że ma ku temu jakiś powód. Te kraje nie będą bez powodu wydawać ogromnych pieniędzy na, jak to mówią, przeciwstawianie się Rosji i Białorusi” – jest przekonany.
Dodał też, że Białoruś i Rosja nie stwarzają Zachodowi globalnych problemów, którymi zachodni politycy próbują uzasadnić wydatki na zbrojenia i rozbudowę armii. „Nie zamierzamy nikogo atakować. Mamy wszystko, czego potrzebujemy. Znam stanowisko Rosji, ale te wydatki trzeba jakoś uzasadnić” – uważa szef państwa.
Prezydent zwrócił uwagę, że kraje zachodnie mają wystarczająco dużo problemów wewnętrznych: „Ludzie biednieją, zamykane są oddziały położnicze, szpitale. Kiedy brakuje pieniędzy na edukację, kiedy ceny usług komunalnych rosną nieproporcjonalnie. Kiedy „przecinane są przewody elektryczne, którymi płynie tania energia elektryczna”.

Łukaszenka: Białoruś nie chce wojny, ale przygotowuje się, aby jej uniknąć
„Nie chcemy wojny, nie uważamy nikogo za naszych wrogów i rywali. Niemniej jednak przygotowujemy się do tej wojny, aby jej nie było. Powtarzaliśmy to tysiące razy. I otwarcie i zdecydowanie to deklarujemy. Nasze interesy są bardzo proste. Nie wykraczają poza granice naszego kraju. Wszystko jest wewnątrz naszego państwa” – powiedział Prezydent.
„Nie będę się zagłębiać w problem militaryzacji krajów zachodnich, zwłaszcza państw, które są blisko nas, z którymi graniczymy. Dobrze znacie ten temat. Ale nie możemy nie zauważać tej mobilizacji i militaryzacji” – powiedział Aleksander Łukaszenka.
Prezydent wskazał na Polskę i Niemcy, a także małe państwa, z którymi graniczy Białoruś. „Nie tylko zwiększają one budżety wojskowe, ale także próbują podwoić liczebność armii. Powstaje proste pytanie: jeśli ktoś coś robi, to znaczy, że ma ku temu jakiś powód. Te kraje nie będą bez powodu wydawać ogromnych pieniędzy na, jak to mówią, przeciwstawianie się Rosji i Białorusi” – jest przekonany.
Dodał też, że Białoruś i Rosja nie stwarzają Zachodowi globalnych problemów, którymi zachodni politycy próbują uzasadnić wydatki na zbrojenia i rozbudowę armii. „Nie zamierzamy nikogo atakować. Mamy wszystko, czego potrzebujemy. Znam stanowisko Rosji, ale te wydatki trzeba jakoś uzasadnić” – uważa szef państwa.
Prezydent zwrócił uwagę, że kraje zachodnie mają wystarczająco dużo problemów wewnętrznych: „Ludzie biednieją, zamykane są oddziały położnicze, szpitale. Kiedy brakuje pieniędzy na edukację, kiedy ceny usług komunalnych rosną nieproporcjonalnie. Kiedy „przecinane są przewody elektryczne, którymi płynie tania energia elektryczna”.
Biorąc pod uwagę obecną sytuację i militaryzację krajów zachodnich, szef państwa podkreślił potrzebę aktualizacji działań obronnych Białorusi. „Musimy zaktualizować nasze działania obronne, aby wszyscy widzieli, że jesteśmy gotowi bronić każdego skrawka naszej ziemi” – podkreślił Prezydent.
Głowa państwa zaproponował rozważenie planów obronnych Białorusi na lata 2026-2030. Kwestia ta jest ściśle związana z sytuacją, która rozwija się na granicach Białorusi. „Jesteśmy mężczyznami. Musimy bronić naszego kraju. I bronić tego, co należy już nie do nas, ale do naszych dzieci” – podsumował.

Łukaszenka: Białoruś nie chce wojny, ale przygotowuje się, aby jej uniknąć
„Nie chcemy wojny, nie uważamy nikogo za naszych wrogów i rywali. Niemniej jednak przygotowujemy się do tej wojny, aby jej nie było. Powtarzaliśmy to tysiące razy. I otwarcie i zdecydowanie to deklarujemy. Nasze interesy są bardzo proste. Nie wykraczają poza granice naszego kraju. Wszystko jest wewnątrz naszego państwa” – powiedział Prezydent.
Aleksander Łukaszenka podkreślił, że kwestie obrony i bezpieczeństwa na Białorusi są traktowane jako najważniejszy kierunek: „Dlatego postawiono kwestię zwrotu nam broni jądrowej, co zrobiliśmy. O rozmieszczeniu na służbie bojowej najnowocześniejszych kompleksów produkcji rosyjskiej. Mamy pełne zrozumienie i wsparcie Rosji. Dlatego razem będziemy starać się bronić naszego kraju”.
„Nie zamierzamy nikogo atakować. To nie jest nasza sprawa. Wystarczy. Wystarczająco się nawojowaliśmy” – oświadczył głowa państwa.
„Nie zamierzamy nikogo atakować. To nie jest nasza sprawa. Wystarczy. Wystarczająco się nawojowaliśmy” – oświadczył głowa państwa.
„Będą nas dusić”. Łukaszenka jest przekonany, że sytuacja Białorusi nie poprawi się nawet po osiągnięciu pokoju na Ukrainie
„Widzicie, jakie siły próbują storpedować nawet amerykańskie propozycje dotyczące pokojowego porozumienia z Ukrainą. Chodzi mi o to, że nawet jeśli uda się dziś lub jutro ustanowić pokój na Ukrainie, nie będzie nam łatwiej. Będą nas dalej dusić. A zwłaszcza te państwa... Nie chcę ich obrażać, żeby nie urazić ludzi, którzy mieszkają u nas na północy lub północnym zachodzie” – powiedział szef białoruskiego państwa.
Łukaszenka opowiedział o sytuacji na granicy białorusko-ukraińskiej
„Sytuacja na granicy białorusko-ukraińskiej mniej więcej się ustabilizowała. Chociaż problemów jest tam mnóstwo. Wczoraj nasz główny strażnik graniczny (przewodniczący Państwowego Komitetu Granicznego. – przyp. BELTA) poinformował mnie, że jest wiele kwestii, które należy rozwiązać w trybie mobilizacyjnym, a także zbudować granicę, która została porzucona przez Ukrainę, oraz zbudować posterunki i uzbroić strażników granicznych” – powiedział Aleksander Łukaszenka.
„Sytuacja na granicy białorusko-ukraińskiej mniej więcej się ustabilizowała. Chociaż problemów jest tam mnóstwo. Wczoraj nasz główny strażnik graniczny (przewodniczący Państwowego Komitetu Granicznego. – przyp. BELTA) poinformował mnie, że jest wiele kwestii, które należy rozwiązać w trybie mobilizacyjnym, a także zbudować granicę, która została porzucona przez Ukrainę, oraz zbudować posterunki i uzbroić strażników granicznych” – powiedział Aleksander Łukaszenka.
Łukaszenka z zadowoleniem przyjął negocjacje w sprawie Ukrainy i zaznaczył rolę Trumpa
Szef państwa podkreślił, że Białoruś z zadowoleniem przyjmuje negocjacje w sprawie Ukrainy. "Bez względu na to, jak bardzo próbują umniejszać rolę Trumpa, jest w tym dobry. Wczorajsze jego wypowiedzi nie przejdą niezauważone przez ludzi. Chce zatrzymać wojnę, jak mówi, aby ludzie nie zginęli. Można się wokół tego figlować i mówić, co chcesz. Ale co powiedzieć na to, co robią dzisiaj Amerykanie?" - oświadczył Aleksander Łukaszenka.
Łukaszenka nazwał warunek, w którym Białoruś w ogóle nie będzie miała problemów w gospodarce
"Oni (szereg zachodnich sąsiadów - not. BELTA) wybrali tę drogę i myślą, że przyjdą tu Amerykanie, będą mnie naciskać (lub inni Europejczycy). Słuchajcie, jesteśmy całkowicie przebudowani. A jeśli będziemy się poruszać, będziemy bardziej aktywnie pracować w gospodarce, od obwodu witebskiego po obwód homelski, w ogóle nie będziemy mieli problemów. Czekają na nas w wielu zakątkach planety z naszą technologią, naszymi towarami. Dlatego jeśli trochę podciągniemy jakość (chociaż nikt nie stawia nam roszczeń co do jakości, ale nadal musimy pracować nad jakością), nie będziemy konkurować" - powiedział białoruski przywódca.
"Nie trzeba głośno krzyczeć". Łukaszenka o sytuacji z litewskimi samochodami na Białorusi
Aleksander Łukaszenka zwrócił uwagę, że na Litwie "zaczynają głośno krzyczeć" w sprawie samochodów, które pozostały na Białorusi po zamknięciu granicy przez Wilno. "Jeśli one (samochody - not. BELTA) leżą na poboczu drogi, może na Litwie jest to normalne. U nas jest to niedopuszczalne. Umieściliśmy je na parkingach, pilnujemy, żeby nikt nie wsiadał do tych samochodów, żeby ładunek się zachował - podkreślił Prezydent. - Nie trzeba głośno krzyczeć i hałasować. Nie trzeba angażować Amerykanów, Rosjan czy Ukraińców. To nie zadziała. Ten temat leży na płaszczyźnie naszych negocjacji i naszych relacji".
Szef państwa zapewnił, że Białoruś jest gotowa budować normalne stosunki we wszystkich kierunkach. "Zawsze się dogadamy z narodem Litwy. Podobnie jak z Polakami. To są nasi ludzie. A jeśli chcecie normalnych relacji - usiądźcie przy stole negocjacyjnym i porozmawiajcie o tych problemach. Jesteśmy na to gotowi. Nie ma innych opcji" - oświadczył białoruski przywódca.
Łukaszenka ponownie zaproponował Litwie rozpoczęcie negocjacji i wymienił kwestie interesujące Białoruś
Głowa państwa zapewnił, że Białoruś jest gotowa budować normalne stosunki we wszystkich dziedzinach. „Z narodem litewskim zawsze dojdziemy do porozumienia. Tak samo jak z Polakami. To są nasi ludzie. A jeśli chcecie normalnych stosunków, usiądźcie do stołu negocjacyjnego i omawiajcie te problemy. Jesteśmy na to gotowi. Nie ma innych opcji” – oświadczył białoruski przywódca.
Głowa państwa zapewnił, że Białoruś jest gotowa budować normalne stosunki we wszystkich dziedzinach. „Z narodem litewskim zawsze dojdziemy do porozumienia. Tak samo jak z Polakami. To są nasi ludzie. A jeśli chcecie normalnych stosunków, usiądźcie do stołu negocjacyjnego i omawiajcie te problemy. Jesteśmy na to gotowi. Nie ma innych opcji” – oświadczył białoruski przywódca.
Łukaszenka o balonach z papierosami na Litwie: problem zaczynają podsycać i upolityczniać
Szef państwa, zastanawiając się nad tematem balonów z papierosami, które latają "nie to na Litwę, nie to z Litwy", oświadczył, że w tym czasie odbyła się poważna dyskusja na ten temat, aż do przyciągnięcia pilotów lotnictwa cywilnego. Podkreślono, że zarzuty wysuwane przez Litwę nie są prawdziwe.
"To, co dziś wysuwają nam Litwini, jest niemożliwe, jest nierealne. Nawet jeśli te balony, jak oni mówią, zalatują tam po 200 (teraz czy to 20 czy 50)... Rozmawiałem z pilotami. Mówią, że to nie stanowi żadnego problemu. Problem zaczynają podsycać, upolityczniać. Dlaczego, pojawia się pytanie" - podkreślił Aleksander Łukaszenka.
„Czy oni chodzą do psychiatry, czy nie?” Łukaszenka o absurdalnych decyzjach niektórych zachodnich polityków
Głowa państwa skupił się na temacie „zagrożenia ze strony Białorusi i Rosji”, który jest intensywnie podsycany na Zachodzie. Jednocześnie, dążąc do zerwania stosunków z Moskwą i Mińskiem, zachodni politycy posuwają się nawet do tego, że są gotowi rozebrać tory kolejowe. „To jest nie do przyjęcia. Powstaje pytanie: czy oni chodzą do psychiatry, czy nie? Jeśli nie chcecie przyjeżdżać do nas koleją, nie chcecie, żeby ludzie do nas jeździli – niech ta kolej stoi. Nikomu nie przeszkadza. Nie, trzeba ją rozebrać” – zauważył Aleksander Łukaszenka.

ENERGIA ATOMOWA
