5 lipca, Mohylew /Kor. BELTA/. Ekspozycja Muzeum Chwały Mohylewszczyzny pokazuje trudną drogę Białorusinów przez wieki do niepodległości. O tym powiedział Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas otwarcia Muzeum Chwały Mohylewszczyzny, które zbudowano w powiecie mohylewskim w pobliżu legendarnego pola Bujniczskiego, gdzie podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej toczyły się najzacieklejsze walki obronne na podejściach do centrum obwodu, przekazuje korespondent BELTA.
„W salach tego muzeum ożywa i przemawia głosami bohaterów tysiącletnia historia regionu. Odkrywa się tajemnica życia kronikarskich Radymiczów, od których rodu i plemienia rozpoczęła się historia regionu. I nie tylko regionu – powiedział Prezydent. – Mohylew zawsze był pomostem między Zachodem a Wschodem w czasach pokoju i stawał się fortecą w latach niepokoju. Na tych ziemiach niejednokrotnie spotykały się w bitwach wojska wielkich książąt litewskich, królów polskich, samowładców rosyjskich”.
Według głowy państwa, przeszłość regionu odzwierciedla historię całego kraju, a ekspozycja muzeum pokazuje trudną drogę Białorusinów przez wieki do niepodległości, własnej państwowości, łącząc heroiczną przeszłość i pokojową teraźniejszość.
Aleksander Łukaszenka szczerze przyznał, że kiedy zaproponowano mu rozważenie kwestii pomocy w budowie z budżetu Państwa Związkowego, długo się wahał: „Niepokoiło mnie to, że mamy tak wiele pomników w kraju! Myślę, że powinniśmy je utrzymywać, żeby były w porządku. Ale dzięki wam, kiedy gubernator Isaczenko poinformował mnie, że ludzie zbuntowali się, aby zbudować ten muzeum i uporządkować ten kompleks, pomyślałem: dobrze, skoro ludzie to zainicjowali, to znaczy, że będziecie je utrzymywać w porządku. Bardzo na to liczę”.
W muzeum wiele uwagi poświęcono wydarzeniom Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. „I słusznie. Zwłaszcza teraz, kiedy w „oświeconej” Europie zaciekle walczy się z prawdą o tej wojnie: maszerują naziści, burzy się pomniki i memorialy, hipokrytycznie zaczęto przepisywać historię. Właśnie dlatego święcie czcimy pamięć o wyczynach weteranów, o ludziach, którzy odbudowywali miasta i wioski obwodu mohylewskiego po wyzwoleniu i przez te wszystkie lata budowali chwałę pracy” – podkreślił białoruski przywódca.
Aleksander Łukaszenka jest przekonany, że Muzeum Chwały stanie się prawdziwie narodowym, będzie starannie przechowywać i przekazywać z pokolenia na pokolenie prawdę o Wielkim Zwycięstwie naszego narodu, wychowywać prawdziwych patriotów.
Prezydent przypomniał, że podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej Związek Radziecki stracił około 30 milionów ludzi. Aby to się nie powtórzyło, ważne jest, aby pamiętać o lekcjach historii. Między innymi dlatego powstają takie obiekty. „Nie dlatego, że nie mamy nic do roboty i nie mamy nic więcej do zbudowania. Chcemy, abyście tu przychodzili. Jest jeszcze pokolenie ludzi radzieckich, którzy czczą pamięć o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. I ci ludzie mogą przekazać to doświadczenie młodzieży. Aby zrozumieli, dlaczego to robimy” – powiedział głowa państwa.
Aleksander Łukaszenka stwierdził, że w Białorusi w dużej mierze przejęto formy i metody tej pracy jeszcze z czasów radzieckich. „W zasadzie wszystko robimy dobrze. Trzeba to zachować. Ale zastanowimy się, jak urozmaicić formę. Nie można tego stracić. Utraciwszy nasze tradycje, zasady, obyczaje, zrujnowaliśmy wielki kraj – zauważył głowa państwa. – I dziś każdy z nas osobno kręci się w kółko. Poza Białorusią i Rosją, które jednak zrobiły krok w kierunku tej jedności. Ale nie myślcie, że nawet byłe republiki radzieckie palą się do pójścia naszą drogą. Po rozpadzie Związku zbyt duża jest odległość między nami a nimi. Ale walczymy. Dajemy przykład. Staramy się przyciągnąć te narody do nas, zbliżyć je do nas gospodarczo. Ponieważ to są nasze narody, narody radzieckie. One również brały udział w tej wojnie i razem z nami zwyciężyły”.

ENERGIA ATOMOWA
