8 sierpnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Jeśli rozsądnie przeprowadzić negocjacje, Rosja nigdy więcej nie będzie walczyć z Ukrainą. O tym Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka powiedział w wywiadzie dla amerykańskiego magazynu Time, przekazuje BELTA.
Dziennikarz zapytał białoruskiego przywódcę, jak jego zdaniem może wyglądać w przyszłości linia rozgraniczenia między Ukrainą a Rosją. Według Aleksandra Łukaszenki, będzie to zależeć od tego, jak uzgodnią się strony konfliktu. "Można się zgodzić, że z jednej i drugiej strony będzie strefa zdemilitaryzowana (a właściwie prawidlowo brzmi "zmilitaryzowana") - kilometr, dwa lub pięć. To horror" - zaznaczył Prezydent.
"To horror. Martwa strefa jest ogromna" - zgodził się korespondent.
"Tak, martwa strefa. Ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Będzie zwykła granica. Tak, wzmocniona ochrona z jednej i drugiej strony. Ale w tej strefie można pracować. W końcu w czasach radzieckich mieliśmy strefę pograniczną. Zakazano tam wjazdu. A jeśli było dozwolone, to z pewną przepustką, pozwoleniem i tak dalej. Ale tam mieszkali ludzie - przypomniał Aleksander Łukaszenka. - Dlatego jest to kwestia ustaleń. A potem życie ureguluje. I granice można później usunąć".
Jednocześnie Prezydent Białorusi jest przekonany, że Władimir Putin szybciej niż Władimir Zełenski zgodzi się na to, aby poprawić życie ludzi na pograniczu: "Jest silniejszy, potężniejszy".
Szef białoruskiego państwa zauważył również, że gdyby Zełenski w swoim czasie go wysłuchał, to Ukraina nie straciłaby takich terytoriów.
"Jeśli rozsądnie przeprowadzić negocjacje i ustępować Rosji, a Rosji - ustępować Ukrainie (należy określić te kwestie i dokonać wzajemnych ustępstw), Rosja nigdy więcej nie będzie walczyć z Ukrainą. Nigdy" - jest przekonany Aleksander Łukaszenka.
Skomentował też opinie, że Rosja przygotowuje się do wojny z NATO, chce zaatakować kraje bałtyckie i Polskę. "To kompletna głupota. Uwierzcie mi, tego nie ma. Wiem to na pewno. Putin i Rosja nie mają takich celów - walczyć z NATO. To byłoby głupie. W dającej się przewidzieć przyszłości - na pewno. Jeśli tylko nie zrobicie jakichś głupich rzeczy... Nic nam tutaj nie brakuje" - podkreślił Prezydent.
Jednocześnie nie wykluczył, że sytuacja na froncie zmieni się w taki sposób, że granica będzie musiała być prowadzona przez Dniepr, co oznacza, że Kijów może pozostać po stronie rosyjskiej. "Oto czego należy się obawiać, że można stracić całą Ukrainę. A w ogóle mogą ją podzielić: Węgry zabiorą kawałeczek, Polska - już zaciera ręce myśląc o Zachodniej Ukrainie i tak dalej. I pozostanie jakiś pasek" - dodał Aleksander Łukaszenka.

ENERGIA ATOMOWA
