24 lipca, powiat smolewicki /Kor. BELTA/. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas podróży służbowej do powiatu smolewickiego po raz kolejny przypomniał o niedopuszczalności występowania pomoru bydła, podaje korespondent BELTA.
"Nie daj Boże, wkurzacie mnie w tym względzie! Oberwiecie za wszystko. Nie będę wam mówił po 10 razy. Pomór jest niedopuszczalny. W czasach radzieckich ten problem został już rozwiązany" - podkreślił szef państwa.
Aleksander Łukaszenka wspominał m.in. o swoim doświadczeniu jako kierownik gospodarstwa: "Wyspecjalizowane kompleksy budowano w celu tuczu, pozyskiwania wołowiny. Byki - na osobnym kompleksie, małe jałówki - na innym. I tam hodowano".
Głowa państwa przypomniał o swoim bezwarunkowym żądaniu, że jeśli gospodarstwa nie mogą same zapewnić bezpieczeństwa cieląt, to trzeba "w imię rewolucji" przekazać je innym gospodarstwom. "Za pieniądze. Nawet więcej mu zapłacić. Choć chłopom pensję odda - powiedział. - Musimy oddać bydło tam, gdzie będzie normalnie utrzymane i karmione".
"Głównym wskaźnikiem jest pomór bydła. Jak chcecie, nie przekonacie mnie tutaj, że macie dobrze, nie macie pomoru ponadplanowego, jak piszecie. Jaki ponadplanowy, jakie plany?!" - postawił pytanie Aleksander Łukaszenka.
Pytał Anżelikę Guszczenią - szefową gospodarstwa "Ozerickij-Agro", które odwiedził Prezydent - jak pod tym względem ma się sprawy. Pomór wynosi dosłownie ułamek procentu, w rzeczywistości go nie ma. Dyrektor gospodarstwa poinformowała, jak zorganizowana jest praca z cielętami i ogólnie utrzymanie bydła. "Proste i rozsądne. Nic mądrego. Oto w ten sposób trzeba robić" - ocenił szef państwa.
Aleksander Łukaszenka dodał, że jeśli w innych gospodarstwach nie mogą tak pracować, to można przyjechać i nauczyć się od tego przedsiębiorstwa: "Niech przyjadą, ona chętnie pokaże, jak to się robi".
Prezydent podkreślił też, że w rozwiązywaniu problemu pomoru ważna jest dyscyplina i kompetentna organizacja pracy służby weterynaryjnej.

ENERGIA ATOMOWA
