18 grudnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, odpowiadając na pytania po Orędziu do narodu białoruskiego i parlamentu, wyjaśnił, dlaczego Białorusi nie opłaca się kontynuacja i eskalacja konfliktu na Ukrainie, przekazuje korespondent BELTA.
Zauważono, że w niektórych mediach (przede wszystkim zachodnich) pojawia się opinia, że zakończenie konfliktu na Ukrainie jest niekorzystne dla Białorusi i głowy państwa białoruskiego. Podobne insynuacje pojawiają się również w odniesieniu do wojskowo-politycznego kierownictwa Białorusi.
Aleksander Łukaszenka, odpowiadając na pytanie, dlaczego eskalacja konfliktu na Ukrainie jest niekorzystna dla Białorusi, podzielił się pewną informacją. Niedawno Ukraińcy poinformowali stronę białoruską za pośrednictwem określonych kanałów służb specjalnych, że na terytorium Białorusi wleciał dron. Ukraińcy zaproponowali zestrzelenie tego bezzałogowego statku powietrznego. Prezydent Białorusi ostrzegł, że będzie to miało daleko idące konsekwencje.
„Rosyjskie drony (systemy walki elektronicznej działają) wlatują na nasze terytorium, gdzieś spadają, gdzieś lecą na zachód Ukrainy. Ukraińcy to widzą, nie ma problemu. Ostrzegli nas: „Przekażcie Prezydentowi, że będziemy zestrzeliwać drony na waszym terytorium”. Tertel (przewodniczący KGB Iwan Tertel. – not. BELTA) poinformował mnie o tym. Odpowiedziałem: „Proszę przekazać im, że będzie to miało daleko idące konsekwencje. Co to znaczy zestrzeliwać na naszym terytorium?” – powiedział Aleksander Łukaszenka.
Zaznaczył przy tym, że na terytorium Białorusi lądują również ukraińskie drony. „Przez Polskę, Litwę lub Łotwę przyleciał do nas jakiś, jak sądzę, ukraiński (dron. – not. BELTA). To już jest normalne. To, że rosyjski wleci, odurzony środkami walki radioelektronicznej, że ukraiński – to norma. Wyjaśniliśmy im to: „Chłopaki, nad nami latają nie tylko rosyjskie, ale i ukraińskie drony” – podkreślił głowa państwa.
„Mówię to, żebyście zrozumieli, jaki zwrot może nastąpić. Wojsko Ukrainy rozumie, że każdy latający dron pod wpływem systemów walki radioelektronicznej może zmienić kierunek? Dlatego wy (ukraińskie wojsko. – not. BELTA) nie róbcie tego, bo zmusicie nas do odpowiedzi. Nasze służby specjalne przekazały mój sygnał. Wtedy mówią: „Fakty!”. Wysłałem im te fakty – cisza, zrozumieli” – dodał Aleksander Łukaszenka.
Głowa państwa oświadczył, że kontynuacja, a zwłaszcza eskalacja tego konfliktu jest dla niego niezwykle niewygodna: „Jeśli eskalacja konfliktu będzie trwała, ponownie staniemy się polem rozgrywek – tak jak to było podczas I i II wojny światowej. To nas przede wszystkim niszczono tutaj. Nie chcę, aby te rozgrywki miały miejsce tutaj, ponieważ wiem, jak to się skończy. Dlatego, jeśli się nad tym zastanowić, to dla mnie nie jest to w żadnym wypadku korzystne (eskalacja – not. BELTA), jeśli chodzi o mnie. Wam, Białorusinom, to nie jest korzystne. To kompletna głupota, jeśli spojrzeć z punktu widzenia korzyści i strat”.
Mówiąc o tym, do jakich konsekwencji eskalacja może doprowadzić stronę białoruską, Aleksander Łukaszenka zwrócił uwagę, że Ukraińcy, aby chronić swoje północne granice, mogli w swoim czasie zaatakować Białoruś. „Wymagało to ode mnie i wojska niemałego wysiłku, aby tak się nie stało. Uważali wówczas, że możemy ich zaatakować, i wysłali 150 tys. żołnierzy (więcej niż nasza armia) na północną granicę. Pamiętacie, że w swoim czasie ogłosiłem mobilizację nawet na zachodzie (Białorusi – not. BELTA) w niektórych regionach. I wysłałem siły specjalne na granicę, oprócz straży granicznej, aby nie doszło do starcia. Oni (Ukraińcy. – not. BELTA) zobaczyli, że mamy tam profesjonalnych żołnierzy. I – nie daj Boże – będziemy walczyć na naszej ziemi. Dlatego nie powinno dojść do prewencyjnego uderzenia” – powiedział.
Aleksander Łukaszenka podkreślił, że zajmuje pokojowe stanowisko, a Białorusi, wręcz przeciwnie, zależy na zakończeniu tego konfliktu. „Tylko pokojowe rozwiązanie kwestii ukraińskiej jest dla nas korzystne. Bez nas Ukraina też nie da sobie rady. Często rozmawiamy z Putinem na ten temat: ani Amerykanie, ani Europejczycy nie będą działać na Ukrainie bez ogromnych korzyści dla siebie. Będziemy ją odbudowywać – może gdzieś za opłatę, gdzieś za darmo. Ale będziemy pomagać – to przecież nasi ludzie. Znajdziemy tam pracę. A jeśli znajdzie się tam praca, to znaczy, że gospodarka będzie działać. Jeśli podejść do tego zbyt pragmatycznie” – podsumował.

ENERGIA ATOMOWA
