Projekty
Government Bodies
Flag Czwartek, 12 Marca 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Polityka
12 Sierpnia 2025, 17:32

Mieżewicz: system porozumień dotyczących Ukrainy nie może być trwały bez uczestnictwa Białorusi 

12 sierpnia, Moskwa /Eduard Piwowar – BELTA/. System porozumień dotyczących Ukrainy nie może być trwały bez uczestnictwa Białorusi.  Taką opinię, komentując wywiad Prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki dla amerykańskiego magazynu Time, wyraził w rozmowie z korespondentem BELTA dyrektor Centrum Badań Białoruskich Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk Nikołaj Mieżewicz.

„Oczywiście cały system porozumień pokojowych dotyczących Ukrainy i ogólnie Europy Środkowej i Wschodniej nie może zostać stworzony i nie może być trwały bez udziału Białorusi. Oznacza to, że wszystko, co się robi lub nie robi, na przykład na Litwie, jeśli nie jest to powiązane z polityką zagraniczną Białorusi, jest w zasadzie bezsensowne. Jak widzieliśmy podczas wywiadu, Prezydent był zaskoczony tymi szalonymi litewskimi napisami o tym, że Białoruś jest okupowana przez Kreml. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że należało zwrócić uwagę na to szaleństwo. Znając Litwinów od wielu lat, pracując w tym kierunku od wielu dziesięcioleci, mogę powiedzieć: skoro napisali, że Białoruś jest okupowana przez Moskwę, to znaczy, że najbardziej niepokoi ich to, że Republika Białoruś jest samodzielnym, niezależnym państwem – tak, pozostającym w sojuszu z Rosją. To znaczy, że mamy tu do czynienia z uznaniem odwrotnym” – powiedział Nikołaj Mieżewicz.

„Wywiad Prezydenta Republiki Białoruś dla magazynu Time ma ogromne znaczenie, przy czym na dwóch poziomach. Pierwszy poziom jest dość oczywisty: zasadniczo każdy wywiad Prezydenta Białorusi na temat problemów międzynarodowych nabiera charakteru ważnego oświadczenia. I niezależnie od stosunku do niego, na przykład w Warszawie czy Wilnie, jest on uważnie analizowany. I to jest zrozumiałe: w sytuacji, gdy niektórzy przywódcy w ciągu dnia wydają trzy wzajemnie się wykluczające oświadczenia, stara klasyczna szkoła polityczna i dyplomatyczna jest bardzo cenna. To znaczy rozumiemy, że jeśli chodzi o duży wywiad, to trzeba wziąć notes, przygotować długopis i włączyć telewizor. Drugi poziom głębi polega na tym, że Białoruś ma wyraźny związek z ogólnym kompleksem stosunków Rosji ze Stanami Zjednoczonymi. Myślę, że zarówno prezydenci Białorusi i Rosji, jak i szefowie ministerstw spraw zagranicznych obu krajów doskonale znają ten związek” – podkreślił ekspert.

„Amerykański gość bez wątpienia starał się zrozumieć, jak głębokie są te powiązania, kontakty między dwoma krajami i dwoma przywódcami. I nieustannie prowokował Aleksandra Grigorjewicza Łukaszenkę do udzielenia jakichś odpowiedzi, z których później można by wyciągnąć coś dla jego koncepcji. Nic z tego nie wyszło” – zauważył Nikołaj Mieżewicz. Zwrócił również uwagę, że w wywiadzie padły niezwykle ważne słowa, faktyczne oceny przyczyn konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, i przypomniał jasne stanowisko Prezydenta Białorusi w sprawie tragedii spalenia ludzi w Domu Związków Zawodowych w Odessie.    

„Amerykański dziennikarz powiedział: ależ przecież nie było ich tak wielu. I tu nasz gość popełnił błąd.  Bo jeśli 30 osób to nic takiego, 300 osób – no cóż, porozmawiajmy o tym, ale 3 tysiące, jak w wieżach bliźniaczych, to już inna sprawa. Bo jeśli 30 osób to nic takiego, 300 osób – no cóż, pogadajmy o tym, ale 3 tysiące, jak w bliźniaczych wieżach – to już jest interesujące, wyciągnijmy jakieś wnioski. Ale to nie jest nasze podejście, to właśnie podejście amerykańskie – stwierdził rosyjski ekspert. - To znaczy, on tak właśnie postrzega życie ludzi. Ale to oczywiście nie mogło nie spotkać się z dość surową oceną Prezydenta Białorusi i tak się stało".

„No i oczywiście ważnym tematem były stosunki białorusko-amerykańskie, choć nie miały one charakteru strategicznego. Odniosłem wrażenie, że w ostatnich miesiącach stosunki białorusko-amerykańskie, oprócz swojego fundamentalnego znaczenia, pomogły również w nawiązaniu pewnych stosunków rosyjsko-amerykańskich – pewnego rodzaju granicy bezpieczeństwa, jej zapewnieniu” – podkreślił Nikolaj Mieżewicz.

„To bardzo znaczący wywiad, bardzo ważna data, kiedy miał miejsce, ponieważ bez względu na to, cokolwiek później powiedzieli w Warszawie nasi wspólni uciekinierzy, bez względu na to, jakie szalone konferencje zorganizowali, bez względu na to, czy kupili garnitur i słuchawki „mężowi przywódczyni” – nic z tego nie może oczywiście zmienić strategicznego znaczenia tego wywiadu. W wywiadzie poruszono kwestie bezpieczeństwa. Spójrzcie, co się dzisiaj dzieje: Polska pod względem liczby czołgów jest faktycznie równa Niemcom, Francji, Włochom i Wielkiej Brytanii razem wziętych. Nigdy wcześniej tak nie było. Ale dokąd zmierzają te czołgi? Na Księżyc? Nie, są zbyt ciężkie, nie polecą. To wszystko zmierza na wschód, do Kaliningradu lub Grodna-Brześć. Widzieliśmy to już. Widzieliśmy nieco ponad 100 lat temu i widzieliśmy podczas II wojny światowej, naszej wspólnej Wielkiej Ojczyźnianej. Dlatego oczywiście trzeba trzymać proch w suchym miejscu. Prezydent ponownie powtórzył swoje oświadczenie, że nie chcemy wojny, ale trzeba się do niej przygotować. Trzeba się przygotowywać, biorąc pod uwagę najnowsze osiągnięcia nauki wojskowej, techniki wojskowej. I tak, nie ma co ukrywać, także doświadczenia konfliktu zwanego „specjalną operacją wojskową” – podsumował Nikolaj Mieżewicz.
TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi