24 grudnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) Iwan Tertel w rozmowie z dziennikarzami podzielił się szczegółami na temat tego, jakie informacje za granicą zdobywał Roman Protasiewicz jako białoruski wywiadowca, informuje korespondent BELTA.
Jedno z pytań dziennikarzy nie dotyczyło sprawozdania przewodniczący KGB dla Prezydenta Białorusi: „Ostatnio pojawiło się wiele fałszywych informacji na temat Romana Protasiewicza – białoruskiego wywiadowcy. Zachowuje pan spokój, nie komentuje sytuacji. Może podzieli się pan kilkoma szczegółami?”.
„Kwestia ta była bardzo poważnie omawiana w porządku obrad nawet przez naszych zagranicznych kolegów na Zachodzie i naszych sojuszników. Potwierdzam: tak, Protasiewicz jest pracownikiem naszych służb wywiadowczych. Ten człowiek pracował na terytorium kilku państw w warunkach wojennych. Wykonywał ważne zadania. Oczywiście nie mogę o nich mówić. Prawdopodobnie do końca (tak bywa w naszym zawodzie) nie zostaną one ujawnione. Ale jego wkład był dość poważny pod wieloma względami” – powiedział szef KGB.
Niemniej jednak Iwan Tertel podzielił się pewnymi szczegółami. Na przykład, kiedy w 2020 roku służby bezpieczeństwa spotykały się codziennie i omawiały, czego można się spodziewać po kolejnych próbach zamachu stanu, podczas takich narad szef KGB informował o planach przeciwnika: „W tym między innymi – kto gdzie pójdzie, gdzie będą regulować, co planują robić i inne aspekty; kto zajmował się tym planowaniem, kto wychodził jako zwiadowcy w różnych miejscach lokalizacji, planował te działania dotyczące starć z funkcjonariuszami milicji, niszczenia określonych obiektów gospodarczych”.
„W tych informacjach był spory procent danych, które zdobył Protasiewicz. Dlatego nasze organy ścigania działały w tym okresie dość pewnie, wiedziały, jak sytuacja będzie się rozwijać” – powiedział Iwan Tertel. „Poza tym, całkowicie dzięki jego pracy znaliśmy dynamikę tworzenia tych centrów sabotażowych: kto za nimi stał, kto je finansował, kto (na przykład były premier Polski) tam przyjeżdżał, jakie pieniądze obiecywał, z jakiego funduszu, ile stanowisk przydzielono do warszawskiego biura, które obecnie niektórzy „działacze kultury” próbują bezskutecznie rozwijać. To jego (Romana Protasiewicza. – przyp. BELTA) robota”.

ENERGIA ATOMOWA
