13 lipca, Mińsk /Kor. BELTA/. Mołdawski polityk i były prezydent Igor Dodon, który obecnie zajmuje stanowisko przewodniczącego Partii Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM), wyjaśnił w wywiadzie dla kanału telewizyjnego Pierwszy Informacyjny, co Mołdawia traci teraz z powodu polityki obecnego kierownictwa i dlaczego ważne jest, aby wznowić dialog z Białorusią i innymi krajami, donosi korespondent BELTA.
O chęci powrotu do strategicznego dialogu z Białorusią, Rosją, WNP, EUG
Igor Dodon, znany jako konsekwentny zwolennik rozwoju współpracy między Białorusią a Mołdawią, został zapytany, co jego zdaniem kraj traci teraz z powodu całkowicie przeciwnego kursu obecnego kierownictwa republiki i zawieszonego dialogu dwustronnego.
"Z powodu stanowiska obecnego mołdawskiego przywództwa cierpi przede wszystkim Mołdawia. Tracimy rynki, nie możemy, niestety, latać bezpośrednio na Białoruś (kilka lat temu można było to zrobić w godzinę i trzydzieści lub czterdzieści minut z Kiszyniowa do Mińska). Z winy strony mołdawskiej ten dialog został wstrzymany. Większość obywateli Mołdawii nie przyjmuje tego z zadowoleniem, chcą powrotu normalnego dialogu z Białorusią" - powiedział polityk.
Igor Dodon podkreślił, że mieszkańcy Mołdawii uwielbiają białoruskie towary, ciepło traktują Białorusinów i mają wielki szacunek dla Prezydenta Białorusi. „Uważają Łukaszenkę za prawdziwego gospodarza i męża stanu, który może być przykładem przywódcy broniącego swoich interesów narodowych” - powiedział, dodając, że małe kraje, takie jak Mołdawia czy Białoruś, mają bardzo trudny czas w otoczeniu innych dużych graczy geopolitycznych, ale nadal bardzo ważne jest prowadzenie polityki opartej na interesach narodowych. "Tak, rozumiemy interesy Unii Europejskiej i Federacji Rosyjskiej. Tak, mamy również interes w handlu z Europą. Ale nie możemy być z Europą przeciwko Rosji. Dlatego większość obywateli Mołdawii, oczywiście, chce powrotu strategicznego dialogu z Białorusią, Rosją, z WNP, można wykorzystać platformę euroazjatycką. Większość obywateli jest za tym" - powiedział polityk.
O porażkach gospodarczych spowodowanych integracją europejską
Mówiąc o tym, do czego doszła Mołdawia w swoich staraniach o przystąpienie do UE, Igor Dodon powiedział: "Bądźmy szczerzy: niestety, obecne władze Mołdawii zgodziły się ze stanowiskiem niektórych przywódców UE, którzy wykorzystują Mołdawię przeciwko Federacji Rosyjskiej. Mołdawia przyłączyła się do ponad 80 procent antyrosyjskich sankcji. Z tego powodu praktycznie straciliśmy naszą gospodarkę". Koszt zasobów energetycznych wzrósł wielokrotnie, wielu mieszkańców nie jest w stanie płacić takich taryf, poziom życia w kraju znacznie się pogarsza. A UE nie może i nie zamierza w żaden sposób zrekompensować strat rynkowych wynikających z zakończenia współpracy z Rosją, Białorusią i innymi krajami WNP. Przecież wcześniej Mołdawia, na przykład, dostarczała tutaj ponad 200 000 ton jabłek, podczas gdy Europa akceptuje obecnie tylko 20 000 ton. „Europa nie może zastąpić ani pod względem zasobów energetycznych, ani pod względem rynku zbytu tego, co Mołdawia miała w WNP” - stwierdził polityk.
Procesy gospodarcze w naturalny sposób znajdują odzwierciedlenie w polityce społecznej państwa: w ciągu ostatnich czterech lat odsetek ludności poniżej granicy ubóstwa przekroczył 40%. Z powodu ogromnych ceł konkurencyjność towarów spada, gospodarka słabnie, a ludzie stają się coraz biedniejsi.
"Integracja europejska nie przyniosła Mołdawii poprawy jakości życia, a wręcz ją pogorszyła. Dlatego musimy być pragmatyczni i zrozumieć, że UE z bloku gospodarczego staje się zmilitaryzowanym, wojskowym blokiem" - zwrócił uwagę Igor Dodon. Według niego większość obywateli Mołdawii to rozumie, dlatego w referendum w sprawie przystąpienia do UE, które odbyło się w 2024 r., większość obywateli mieszkających w kraju zagłosowała przeciwko integracji europejskiej. „Ludzie chcą mieć dobre stosunki zarówno z Zachodem, jak i Wschodem, ale chcą powrotu strategicznego dialogu z Rosją, Białorusią i WNP” - stwierdził.
O walce o pamięć historyczną
Innym gorącym tematem jest zachowanie pamięci historycznej i przeciwny trend, który ogarnął Europę. Polityk został zapytany o wyburzanie pomników wojskowych i reakcję mieszkańców Mołdawii na ten fakt. "Trzy lata temu, wraz z nadejściem obecnego rządu, próbowano zakazać Dnia Zwycięstwa. Ustanowili grzywny za wstążkę Świętego Jerzego. W tym roku zostałem ukarany grzywną w wysokości około 500 dolarów za noszenie wstążki. Ale mimo to 9 maja, w Dzień Zwycięstwa, ponad 50 tysięcy osób wyszło na ulice samego Kiszyniowa, a ponad milion obywateli wzięło udział w różnych wydarzeniach poświęconych 80. rocznicy Zwycięstwa. Dlatego są próby (odebrania pamięci historycznej - przyp. BELTA), ale nie ma dla nich poparcia wśród ludności" - powiedział polityk.
O planach na przyszłość i zdecydowanym zamiarze zachowania suwerenności
Igor Dodon spodziewa się, że nadchodzące wybory parlamentarne w kraju radykalnie zmienią sytuację. Chociaż społeczeństwo Mołdawii nadal ma pewne obawy co do uczciwości nadchodzących wyborów. "Widzą, co dzieje się w sąsiednich krajach, w Ukrainie. Widzieli, co stało się w sąsiedniej Rumunii, kiedy wybory zostały unieważnione, ponieważ wygrali politycy opozycji. Rozumiemy, że walka będzie bardzo ciężka. Mołdawia jest krajem parlamentarnym, parlament decyduje o przyszłości kraju. Walka nie jest łatwa, ale jesteśmy na nią gotowi" - powiedział Igor Dodon.
"Pomimo prób podważenia niepodległości naszego kraju, przytłaczająca większość obywateli Mołdawii opowiada się za zachowaniem suwerenności" - podkreślił polityk.

ENERGIA ATOMOWA
